Proroctwo Oriona na rok 2012
Przestrogą Dla Nas Grzeszników?

Ostatnimi czasy zetknęłam się z opiniami kilku osób, które twierdzą iż nasz świat zmierza ku zagładzie... Było juz o kometach, o przełomach tysiącleci ...i innych ... Poczytałam sobie troszkę gdzieś w sieci o proroctwie Majów i nie powiem ... ciekawa sprawa. Najdebeściejszy wujek na świecie, czyli brat mojej mamy przedstawił mi pobieżnie ten cały "cyrk" i dostałam małego bzika na tym punkcie.

Pozostało nam tylko kilka lat ...a rzeczy wciąż tyle do zrobienia… ;-)

Z kalendarza Majów wynika, że nasz świat skończył się w 1987... a nowy zacznie się 21.12.2012... (?) jesteśmy więc w czasie pomiędzy światami jest to czas adaptacji(ale cholera do czego (?)) zmiany które następują są jak reakcja łańcuchowa... czym bliżej końca tego okresu, tym więcej zauważamy zmian na ziemi....

Zobaczcie, że czas jest już odczuwalny szybciej niż powiedzmy w latach 80.

Podobno rezonans ziemi przez ostatnie dwadzieścia parę lat zmienił się z 7.83 Herca na 12 Hz w rezultacie nasze 24 godziny odczuwamy jak 16 godzin... ale z lat przed 1980 rokiem (!!!)

Prawdopodobnie im bliżej tego 2012 roku, tym szybciej będziemy odczuwać upływ czasu i tym więcej będzie zmian wokół. Coś w tym musi być, bo sama to czuję jeśli o czas chodzi.... Czas adaptacji ludzkości polega między innymi na selekcji ludzi dojrzałych duchowo. Dzieje się tak tylko po to aby mogli oni pasować do nowego świata. Nie wiemy dokładnie jak będzie w tym pomocna tak zwana matka natura ale wiadomo, że upadną religie, kłamstwa, manipulacje… tak samo będzie z władzą pieniądza... (...)

Co o tym wszystkim myśleć?

Nie wiem, ale wiem, że samo założenie bardzo mi się podoba. Postarałam się na tej stronie zamieścić wszystkie ciekawe informacje jakie udało mi się do tej pory odnaleźć, i które w jakiś sposób łączą się z przepowiedniami na przyszłość.
Zapraszam do lektury.


Blisko coraz bliżej?

Z odczytów sejsmicznych urządzeń pomiarowych rozmieszczonych w różnych miejscach na naszej planecie wynika, że wnętrze Ziemi (tj. jądro) staje się coraz bardziej aktywne. Szczególny wzrost aktywności obserwuje się w sferze jej magnetyzmu - tutaj coraz częściej dochodzi do lokalnych odchyleń.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy na naszej planecie doszło do trzech najpotężnych trzęsień ziemii - biorąc za okres odniesienia ostatnie 200lat.
Znajdujące się w oceanach wulkany podniosły się w ostatnich trzech latach o 88%.
Ilość trzęsień ziemii wzrostła w tym samym okresie o 62%.
Nie jest to więc zbyt satysfakcjonujący obraz rzeczywistości, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę dość realną przepowiednię dotyczącą zmiany biegunowości Ziemii w grudniu 2012 roku.

21 grudzień 2012 roku - koniec świata?

21 grudnia 2012 roku o godzinie 11:11 GMT ma dojść do zimowego przesilenia.
Jest to dzień, w którym Słońce znajduje się w zenicie w najdalej na południe wysuniętej szerokości geograficznej.
Nic nie byłoby dziwnego (do przesilenia dochodzi dwa razy w roku - letnie i zimowe), gdyby nie fakt, że jest to ostatni dzień w kalendarzu Majów.

Nasz Układ Słoneczny ma wejść w tym dniu w tzw. równik Drogi Mlecznej (Galactic Equator), gdzie występuje niesamowite oddziaływanie pola magnetycznego. Wywoła to zmianę biegunowości naszej planety, co może pociągnąć za sobą katastrofalne skutki dla życia na Ziemi. "Pole magnetyczne Ziemi, podobnie jak pole Słońca, co jakiś czas zmienia biegunowość. Z prac paleomagnetycznych wynika, że w okresie zmiany najpierw przez około 10 000 lat zmniejsza się natężenie pola dipolowego, następnie odbywa się nagła zmiana polarności biegunów i ponowny powolny wzrost natężenia (Carrigan i Gubbins 1979). Jedno z wielu takich zjawisk nastąpiło 66,5 mln roku temu (Harrison i inni, 1979) - na granicy kredy i trzeciorzędu - poprzedzone wyjątkowo długim (ok. 20 mln lat) okresem pola jednokierunkowego." - dr Kazimierz Borkowski.


ZMIANY NA ZIEMI

Eksploatacja ziemi

Nsza droga matka Ziemia, Gaia, cierpi pod naciskiem naszych dążeń, które stały się nie do zniesienia wraz z niepochamowanym wzrostem światowej populacji.

Obecna światowa populacja liczy 6 miliardów, do 2030 roku wzrośnie do 10 miliardów, do 2070 do 20 miliardów, pod warunkiem, że zostanie zachowane obecne tempo przyrostu. Sama tylko ludzkość zużywa 40% podstawowej produkcji żywności i energii, jaką Ziemia ma do zaoferowania dla wszystkich gatunków żyjących na niej. Tylko w przeciągu ostatnich 30 lat, ponad 1/3 naturalnych zasobów zostało zniszczonych przez ludzką eksploatację. Nasze rzeki są zanieczyszczone a oceany umierają.

Gaia nie jest już w stanie dłużej znosić tego lania, na rezultaty tego nie będziemy musieli długo czekać, to tylko kwestia czasu.
Nie musimy juz dłużej wierzyć naukowcom, którzy twierdzą , że globalne ocieplenie nie może zostać udowodnione i że z Ziemią jest wszystko w porządku. Każdy kto potrafi patrzeć i słuchać, zdążył już zauważyć, że nasz klimat się zmienia.
Pod koniec tego wieku lodowce na biegunach się roztopią, oceany zostaną zupełnie zanieczyszczone, znikną lasy tropikalne i 2/3 wszystkich gatunków zwierząt! Nawet w takim alarmującym stanie, większość z nas wydaje się być bardziej zainteresowana corocznym dodatkiem rekompensującym inflację albo wynikami naszej ulubionej drużyny piłkarskiej w lidze mistrzów, niż kwaśnym deszczem spadającym na nasze dachy.

Środkowy Wschód jest w stanie zamieszek, zagrożenie terrorystyczne po 911 wzrosło do tego stopnia, że wpływa na życie wielu ludzi. Polaryzacja i nietolerancja pomiędzy kulturami świata i religiami szybko przybiera na sile. Wielu ludzi doświadcza również drmatycznych zmian w życiu osobistym. Bliskie związki i małżeństwa rozpadają się łatwiej i częściej niż kiedykolwiek w przeszłości. Nasze stare, dobre prace od 9 do 17, które miały nam zagwarantować proste przejście na emeryturę, już się skończyły - rotacja pracowników stała się bardzo popularna. Powszechne wśród managerów stały się wypalenia, w wyścigu szczurów coraz więcej osobów zaczyna z niego wypadać.

Nasza zachodnia gospodarka, stabilna przez dekady, teraz wydaje się być bardzo niezrównoważona. Zatrudnienie przenoszone jest do krajów rozwijającyh się. Rozwój gospodarczy wydaje się stale przyspieszać. czas potrzebny na wprowadzenie na rynek nowych produktów stał się niewiarygodnie krótki. W wielu przypadkach produkt jest już przedawniony zanim zostaje wprowadzony na rynek. Mamy do czynienia również z tymi wielomilionowymi dyficytami różnych rynków, które stały się takim ciężarem, że mogą się pod nim załamać. W dużej skali, korupcja i pranie brudnych pieniędzy staje się udziałem globalnych korporacji. Nasz świat się zmienia, szybko się zmienia, mamy nawet wrażenie jakby czas przyspieszał.

Przepowiednie proroków

Przepowiednie świat znał wielu proroków, wielu z nich przepowiadało zniszczenie i rozpacz podczas nowego tysiąclecia, które wydaje się być takim magicznym okresem dla świata aby się skończył. Takie przepowiednie miały miejsce nie tylko przed wejściem w obecne tysiąclecie ale również w poprzednie. Wszyscy możemy poświadczyć , nie wydarzyła się żadna katastrofa.
Byli również tacy jak Nostradamus (1503-1566), który przepowidział, że ludzkość do 2000 roku albo ucierpi od apokaliptycznego holokaustu będzie świadkiem niesłychanej zmiany i narodzin nowej globalnej świadomości. Helena Pietrowna Bławatska (1831-1891), założycielka Towarzystwa Teozoficznego, przewidziała, że podczas zamykania się 5200-letniego okresu Kali Yuga nastąpi okres światła. Więc jest wciąż nadzieja ! :)
Najwyraźniejszym prorokiem ubiegłego stulecia jest jednak Edgar Cayce (1877-1945). Jest on najlepiej udokumentowanym przypadkiem jasnowidza jaki kiedykolwiek istniał. Edgar Cayce, znany jako śpiący prorok, wykonał 14,306 odczytów, będąc w stanie snu, w stanie odmiennej świadomości, co zostało udokumentowane. Edgar Cayce stał się sławny dzięki swym odczytom medycznym, ponieważ potrafił prawie ze stuprocentową pewnością zdiagnozować dolegliwości swoich pacjentów. W większości przypadków wskazywał nawet imię i adres lekarza, z którym należało się skonsultować! Wszystko to będąc w transie, znając jedynie imię pacjenta, którego niegdy nie spotkał!

Egipcjanie i Atlantydzi

W późniejszym okresie swojej kariery zaczął on przekazywać informacje na temat przeszłych cywilizacji takich jak Egipcjanie i Atlantydzi oraz przepowiedział wydarzenia z przyszłości naszej planety, które znamy pod nazwą Zmiany na Ziemi (ang. Earth changes).

Edgar cayce założył Stowarzyszenie Badań i Oświecenia aby zachować swoje prawa. Ta organizacja istnieje do dzisiaj i jest nadal bardzo aktywna. O Edgarze Cayce napisano ponad 300 książek. Obecnie Cayce wciąż zadziwia wielu ludzi, ponieważ duża ilość jego przepowiedni się sprawdziła, a wielu naukowców, głównie archeologów i egiptiologów nauczyło się brać informacje przez niego podawane na serio i wykorzystywać je do naukowych badań.
Cayce sugerował, że lata pomiędzy 1958 a 1998 będą okresem wielkich przemian, jednak te przemiany nie doprowadzą do końca świata ale do początków Nowego Wieku. Jednym z najsilniejszych argumentów jakich używał, było to, że przyszłość nie jest zdeterminowana i że wiele zależy od ludzkich intencji co do kształtu przyszłości. Zostawił więc pole do interpretowania jego przepowiedni. Śpiący prorok zajrzał również w przeszłość ludzkiej historii i dostarczył dokładnych informacji na temat starożytnych cywilizacji takich jak Egipcjanie.

Setki jego odczytów dotyczyło zaginionej Atlantydy, która zanurzyła się Oceanie Atlantyckim 10,500 lat przed Chrystusem podczas globalnego kataklizmu, powodzi spowodowanej przez odwrócenie biegunów magnetycznych Ziemi.

Opisał on Atlantydów jako najbardziej rozwiniętych w historii ludzkości. Cayce wspomina również o Komnacie Zapisów, bibliotece atlantydzkiej wiedzy, która została zachowana, po ocaleniu tych, którzy przeżyli zatopienie, w dwóch miejscach na Ziemi.

Jednym z nich powinno być miejsce pomiędzy Sfinksem a Nilem na płaskowyżu w Gizie, drugim jest Półwysep Jukatan w Meksyku. Według Cayce'a, Wielka Piramida (Cheopsa) w Gizie została wybudowana 10,500 p.n.e. przez Toth'a z Atlantydy, znanego prze Greków jako Hermes Trismegistus oraz prez wyższego kapłana Ra-Ta (oboje przetrwali potop). Wybudowali Wielką Piramidę aby zachować kulturę Atlantydów. Edgar Cayce wyjaśnił, że sam jest reinkarnacją Ra-Ta, wysoko postawionego kapłana, który uczestniczyl w budowie Wielkiej Piramidy. Według Cayce'a , większość naszej współczesniej nauki i technologii jest po prostu ponownym odkryciem technologii, które kiedyś należały do kultury Atlantydów. Jak zostanie powoli pokazane, rzeczywiście starożytna wiedza rzuca nowe światło na naukę oraz pomaga ukształtować nową eteryczną naukę. Części wiedzy Atlantydów zostały sekretnie zachowane w tajemnych społecznościach takich jak wolnomularze. Większość oryginalnej wiedzy jednakże została stracona. Podstawy zostały zachowany w starożytnej sztuce nazywanej świętą geometrią, która obecnie została zrekonstruowana. Leonardo da Vinci był członkiem takiego stowarzyszenia, który zachowywał sztukę świętej geometrii w swoich dziełach sztuki. Kościół Rzymskokatolicki zakazał tej pogańskiej wiedzy, dozwolona była jedynie wiedza pochodząca z Biblii. Temat uczestwictwa przez Leonarda da Vinci w tajnym stowarzyszeniu został poruszony w książce Dana Brown'a Kod Leonarda da Vinci. Chociaż książka ta w większości opisuje rzekome małżeństwo Jezusa z Marią Magdaleną i ich potomstwo, wspomina ona również o tym jak duży nacisk kładł Leonardo na znaczenie Złotego Środka, Phi. W naszych artykułach pokażemy, że naukowcy uzywają obecnie świętej geometrii, geomterii Phi, do stworzenia całkiem nowej fizyki opartej na znaczeniu Złotego Środka, Phi! Uważam, że Święty Graal, o którym mówi Kod Leonarda da Vinci nie oznacza fizycznego obiektu, kielicha używanego podczas Ostatniej Wieczerzy ani pokrewieństwa z Jezusem lecz w rzeczywistości oznacza zachowanie świętej geometrii i znaczenia Złotego Środka, który ludzkość obecnie odkrywa na nowo!

Fenomen-pośmiewisko

Okręgi w zbożu Wśród wyżej wspomnianych zmian jakie zachodzą na Ziemi w obecnym czasie, ma miejsce dziwny i wyśmiewany fenomen-pojawianie się okręgów w zbożu na całej planecie w przeciągu ostatnich 20 lat.
Dotychczas zgłoszono i skatalogowano około 10 tysięcy takich okręgów zbożowych. Wielu uważa, że są to tylko wygłupy i prawdopodobnie wiele z nich jest rzeczywiście głupimi kawałami, tak jak kawał Doug'a i Dave'a z 1991, którzy tworzyli takie okręgi przy pomocy drewnianych belek.
Jednakże mnogość występowania okręgów zbożowych nie może być przypisana jedynie kilku mistyfikacjom. Zjawiska te zostały dokładnie przebadane, prawdziwe okręgi nie wykazują żadnych oznak uszkodzeń zboża, jedynie lekkie przypalenia przy łodydze tak jakby łodyga została zgięta przy pomocy jakiejś nieznanej siły energetycznej.
Badania wykazały zmiany w polu elektromagnetycznym otaczającym te miejsca. Ktokolwiek lub cokolwiek wykonało te okręgi staje się bez znaczenia w konfrontacji ze znaczeniem wiadomości jaką te znaki próbują przekazać. Okręgi w zbożu ukazują nam zasady świętej geometrii!
Podsumowanie Ostatni wiek był obfity w wydarzenia, szczególnie w przeciągu ostatnich 20 lat nastąpiło wiele zmian, który wydają się tworzyć dysharmonię i niestabilność na poziomach społecznych i politycznych.
Wyraźne stało się również to, że nasz klimat się zmienia i wiele gatunków cierpi na głód i masowe wymieranie. Edgar Cayce przepowiedział w latach 30 poprzedniego wieku wiele obecnych wydarzeń. Przepowiedział także, że nauka ostatecznie odtworzy wiedzę legendarnego kontynentu Atlantydy. Coś się dzieje na naszej planecie, zadziwiające jest to, że Edgar Cayce przewidział te wydarzenia znane jako zmiany na Ziemi.
Wraz z tymi zmainai na Ziemi, rodzi się nowa świadomość naukowa.
Narodziny jej miały miejsce w małym kręgu naukowców, w większości poza głownym nurtem nauki. Krąg tych naukowców wciąż się poszerza, wśród nich są profesorowie znanych uniwersytetów w dziedzinach fizyki, biologii i neuropsychologii.
Ci naukowcy tworzą zupełnie nową, zapierającą dech w piersiach wizję, jednak publiczna świadomość tej wizji jest znikoma, ponieważ media jedynie od czasu do czasu podają drobiutkie fragmenty informacji. Ta nowa wizja odsłania przed nami tajemniczy wszechświat, w którym ludzka świadomość odgrywa rolę o wiele ważniejszą niż kiedykolwiek wczesniej.
Poza tym, okazuje się, że nasza cywilizaja być może nie jest wcale szczytem ewolucji, staje się coraz jaśniejsze, że inne wielkie i wysoce zaawansowane technologicznie cywilizaje istniały przed nami. Atlantyda powstaje-tak jak przewidział Edgar Cayce! Nasza wiedza przyspiesza w takim tempie, że być może w przyszłości książki historyczne będą opisywać koniec 20 wieku i początek 21 jako epokę renesansu w nauce. Zobaczmy więc co nauka ma nam do powiedzenia

Jan Wicherink / 22-09-2005

ZAGŁADA NASZEJ CYWILIZACJI

Co wiedzieli starożytni kapłani i magowie?

Według pewnej grupy astrofizyków ruchy gwiazd i gwiazdozbiorów mają co jakiś czas wpływ na Słońce i wtedy zachodzi zdarzenie, które zabija cywilizację na Ziemi. Prehistoryczni astronomowie zebrali zdumiewającą wiedzę o tym i zapisali ją w liczbach.
Do dziś całości tego kodu nie rozszyfrowano, ale najważniejsze elementy już poznano i opisano w wielu publikacjach.
Co najmniej od 100 lat znana jest święta liczba kalendarza Majów, bez wątpienia odziedziczonego po znacznie wcześniejszej i wysoko rozwiniętej cywilizacji.
Na niej urywa się ich kalendarz obejmujący niewiarygodnie długi czas. Ta sama liczba, 11 804, zapisana inaczej, znajduje się w słynnej płaskorzeźbie Zodiaku z Dendery w Egipcie. Ma on co najmniej 6 tysięcy lat i jest wyrytym w kamieniu przesłaniem ze znacznie starszej epoki.
Podobna informacja zapisana jest za pomocą tzw. magicznych liczb.
Odpowiada im położenie trzech wielkich piramid w Gizie w Egipcie i równie wielkich, choć mniej znanych w Teotihuacan w Meksyku.
Te dwie cywilizacje, powstałe ze wspólnego pnia, dramatycznie pragnęły przekazać coś następnym pokoleniom.
Co wiedzieli starożytni kapłani i magowie?
Według pewnej grupy niezależnych naukowców badających stare przekazy i ich powiązania, tym czymś jest dokładna data następnego kataklizmu, który ma nieodwracalnie zniszczyć naszą cywilizację. Planeta przetrwa, my nie. Publikacje o tym zagrożeniu ukazują się od bardzo niedawna, zaledwie od kilkunastu lat, gdy badaniem środowiska starożytnych cywilizacji zajęli się specjaliści z takich dyscyplin nauki, jak astrofizyka, astronomia, geofizyka, geologia i informatyka.
Kapłani i magowie, ludzie nauki dawnej cywilizacji, dysponowali ogromną wiedzą o ruchach ciał niebieskich i mechanice nieba, nadal przewyższającą naszą. Przejęli ją od tych, którzy byli przed Egiptem i przed Majami. Ci jeszcze wcześniejsi uczeni nakazali hermetycznej kaście kapłanów prowadzić obserwacje nieba oraz przekazywać tę wiedzę z pokolenia na pokolenie. Niestety, z biegiem lat nastąpiło załamanie rozwoju cywilizacji, co również przewidzieli, ale zapisy pozostały. Nie na taśmach, dyskach czy w księgach, nie w językach, które zapomniano, ale zachowane niemal na wieczność w świętych liczbach, w kamieniu i budowlach
Stanowczo za późno odczytujemy te przekazy i zaczynamy je rozumieć.
Jeśli im wierzyć, to data naszego końca jest bardzo bliska. 22 - 23 grudnia 2012 roku Oczywiście dawni kapłani nie posługiwali się naszym kalendarzem, używali niezmiennego, odwiecznego kalendarza gwiazd. Dopiero badając te zależności i porównując dane ze starymi zapisami, nauka dowiaduje się, że ruch i pozycje gwiazd podlegają pewnym żelaznym regułom i precyzyjnym układom. Wynikają z nich wydarzenia, które co pewien czas niosą zagładę życia na Ziemi, trzeciej planecie od Słońca.
Dlaczego prehistoryczni naukowcy z taką obsesją i wytrwałością obserwowali ruchy niebaż
Dlaczego wyliczyli precyzyjnie datę następnego kataklizmuż
Otóż dlatego, że według wciąż częściowo tylko odczytanych tekstów z hieroglifów i pisma Majów, udało im się wyliczyć datę tego wydarzenia w ich epoce. Dzięki temu ocalała część wiedzy i cywilizacji, która dała początek wielkim państwom w Indiach, Egipcie i Ameryce Południowej. Ci, którzy nie należeli do tamtej cywilizacji i przeżyli - a były to małe grupy ludzi - żyli w epoce kamiennej i tylko ich widziała do niedawna oficjalna nauka.
Kapłani owej cywilizacji prowadzili te obserwacje od prehistorii, zachowując ciągłość. Dzięki temu wiedzieli, że te zdarzenia zachodzą rzadko, bardzo rzadko w porównaniu z życiem jednego pokolenia, ale są nieuniknione. Zanim przewidzieli swój kres, wyliczyli, że w odległych czasach wielokrotnie dochodziło do katastrof kosmicznych, a poprzednia miała miejsce (według naszej skali czasu) 21 lutego 21 312 lat p.n.e. Dziś już wiemy o tym. Ich Dzień Sądu nadszedł 27 lipca 9792 roku p.n.e. w erze Lwa. Taką datę przekazują teksty piramid, oczywiście w języku liczb gwiezdnych.

Zagłada Atlandyty

Za Platonem, który opierając się na tekstach znacznie wcześniejszego Solona (638-582 p.n.e.), opisał to wydarzenie w swojej pracy Timaios, nazywamy ich państwo Atlantydą. Grecki filozof i badacz historii Solon przebywał w Egipcie przez wiele lat i dostąpił wtajemniczenia w część ezoterycznej i hermetycznej wiedzy przez Wielkiego Kapłana z Sais, który przekazał mu również historię i tragiczny koniec Atlantydy, zwanej w starym Egipcie Aha-Men-Ptah. Od tamtego wydarzenia Atlantyda, jak głosi część naukowców, znajduje się pod kilkukilometrową pokrywą lodową Antarktydy i szukanie jej gdzie indziej jest bezsensowne. Według pewnej grupy astrofizyków ruchy gwiazd i gwiazdozbiorów mają co jakiś czas wpływ na Słońce i wtedy zachodzi zdarzenie, które zabija cywilizację na Ziemi. Prehistoryczni astronomowie zebrali zdumiewającą wiedzę o tym i zapisali ją w liczbach. Do dziś całości tego kodu nie rozszyfrowano, ale najważniejsze elementy już poznano i opisano w wielu publikacjach.
Co już wie współczesna naukaż
Aby w sposób najprostszy wyjaśnić, co i kiedy nas czeka, należy w wielkim uproszczeniu podać opisane przez tych naukowców i badaczy podstawowe fakty.
Ziemia podlega ruchowi precesyjnemu, gdy jej oś, w odchyleniu od ekliptyki o 22,1°-24,5°, przesuwa się po kolejnych znakach Zodiaku, czyli gwiazdozbiorach nazwanych w starożytności Waga, Lew, Rak, Panna, Ryby itd.
Już w tamtych czasach wyliczono, że pełny obieg precesji trwa 25 920 lat. Nasza cywilizacja nie dysponuje takimi obserwacjami, to zbyt długi dla nas okres. Zaobserwowano wtedy, że mniej więcej w połowie tego okresu, czyli po 12 960 latach dzieje się coś niedobrego.
Uczeni kapłani zastanawiali się, co powoduje to zdarzenie. Po wielu latach, a nawet tysiącleciach obserwacji znaleźli przyczynę.
Zgodnie z ich teorią sprawcą jest Orion, jego ruch na niebie w stosunku do Słońca. W skrócie gdy konstelacja Oriona znajduje się w pewnej pozycji nieba, a w tym czasie cykl zmian plam na Słońcu osiąga określony poziom, następuje zdarzenie określane jako zmiana pola magnetycznego Słońca. Większość ciał niebieskich, w tym Słońce, są to gigantyczne elektromagnesy mające swoje bieguny magnetyczne, co powoduje ich obrót wokół własnej osi.
W pierwszej połowie okresu precesji Orion kilka razy znajduje się w takiej szczególnej pozycji wobec Słońca, ale nie są spełnione inne warunki - a wiążą się one nierozerwalnie z nasileniem plam na Słońcu. Z jednej strony mają one wpływ na tzw. jedenastoletni cykl aktywności Słońca, a z drugiej intensywność plam podlega cyklowi w okresie 187 lat. Tamci naukowcy dokładnie to wyliczyli, nasi astronomowie już też.

Orion - zapowiedź katastrofy

Podzielenie okresu precesji na dwa to za mało!
Trzeba znać dokładnie dzień i rok.
Sto czy dwieście lat odchylenia to katastrofa totalna.
Starożytni astronomowie obserwując niebo, zauważyli inne zależności, poznane przez nas bardzo niedawno. Przede wszystkim to, że Orion w czasie zajmowania swojej fatalnej pozycji widziany jest w letnią noc na Ziemi na obu półkulach. Patrząc w pogodną noc w niebo, na pewno zobaczymy go nad głową. I jeśli pojedziemy np. do Nairobi czy Rio de Janeiro (poniżej równika), też go zobaczymy. Orion jest wtedy jedyną konstelacją jasno widoczną na obu półkulach. To zły znak. Jeszcze 100 lat temu nie był tam widoczny.
To jednak nie wszystko dla określenia tragicznego terminu. Dawni astronomowie wiedzieli, że przy okresie precesji 25 920 lat na jeden znak zodiaku przypada średnio 2160 lat (25 920/12). Ale ich obserwacje dowiodły, że różne znaki Zodiaku mają zmienne okresy. I tak Lew i Panna po 2592 lata, Baran i Byk po 2304 lata, Ryby 2016 lat, Bliźnięta i Rak po 1872 lata. Jak do tego doszli, pozostaje zagadką, ale jest to zapisane w staroegipskiej Księdze światła, nazwanej nietrafnie przez egiptologów Księgą Zmarłych.
A zatem, jeżeli poprzedni kataklizm miał miejsce w erze Lwa, to połowa okresu wynosi: 2592 (Lew) + 1872 (Rak) + 1872 (Bliźnięta) + 2304 (Byk) + 2304 (Baran) + 2016 (Ryby) = 12 960 lat,
czyli dokładnie połowa okresu precesji. Wydawałoby się, że mamy jeszcze sporo czasu, bo 9792 + nasze 2003 to tylko 11 795 lat. Ale przecież ostatni kataklizm wydarzył się w 1440 roku Lwa, a więc pozostały z ery Lwa jeszcze 2592 - 1440 = 1152 lata. Właśnie 1152, a nie 1440 trzeba odjąć od połowy okresu precesji. I mamy (a raczej oni wyliczyli) 12 960 - 1152 = 11 808 lat. Bardzo blisko świętej liczby Majów, która kończy kalendarz!
Jeśli od tej liczby odejmiemy rok poprzedniej katastrofy, znajdujemy rok naszej ery: 11 808 - 9792 = 2016. Ale takie dość proste wyliczenie to za mało, aby mieć pewność. Co prawda, co to za różnica, czy zginiemy w 2012, czy 2016ż Otóż bardzo ważna różnica. Znając dokładną datę, można będzie coś ocalić z cywilizacji dla tych nielicznych, którzy przetrwają - różnica choćby roku to klęska ostateczna. Tak rozumowali tamci astronomowie i kapłani.

źródło:Bogusław Leng / 08-06-2005

WENUS I ŚWIĘTE LICZBY MAJÓW

Święte liczby

Aby nie rozwlekać tego wywodu; stwierdzono, że kluczem do dokładnej daty kataklizmu jest planeta Wenus. Od niepamiętnych czasów Egipcjanie, a zwłaszcza Majowie obserwowali Wenus i wiedzieli o niej wszystko. Czyli i to, że okres gwiezdny Wenus wynosi 584 dni - kolejna święta liczba Majów (dokładnie 583,92). Okres obiegu Słońca przez Wenus to 225 dni ziemskich (dokładnie 224,584). Majowie podzielili te liczby i pomnożyli wynik przez 20 okresów gwiezdnych planety - nie wiemy, dlaczego, ale uważali, że kolejny kataklizm związany jest z końcem jednego z dwudziestu okresów gwiezdnych Wenus. Otrzymali: 583,92/224,584×20 = 52 - następna święta liczba kodowa Majów.
W ich przekonaniu tylko w ostatnim roku wielokrotności liczby 52 zdarzy się katastrofa. W roku 2012 upływa 227. okres liczby 52 od roku 9792 p.n.e. Pomijając skomplikowane uzasadnienie, podzielili liczbę 52 przez 12 960 (połowa okresu precesji), co daje 0,004012345. To jest wartość, o jaką skorygowali pozostałe po ostatniej katastrofie 1152 lata ery Lwa: 1152×0,004012345 = 4,6. To właśnie jest wielkość korekty Wenus, a zatem 11 808 - 4,6 = 11 803,4. Owe 20 okresów Wenus to 32 lata ziemskie (20×584/365). Przez 11 808 lat upłynie dokładnie 369 okresów gwiezdnych Wenus, licząc w latach Ziemi (11808/32). Ponieważ tamto zdarzenie miało miejsce w końcu lipca 9792 p.n.e., dodano 7 miesięcy do liczby 11 803,4 i tak uzyskano świętą liczbę 011 804. Oto dowód liczby 11 804!
W grudniu 2012 roku dobiegnie końca kolejny dwudziesty okres gwiezdny Wenus i - jak twierdzą nasi badacze - zbiegną się wtedy cztery znamienne czynniki: pozycja Wenus, położenie Oriona wobec Słońca, maksymalne nasilenie aktywności Słońca i pozycja Oriona wobec gwiazdozbioru Gemini (Bliźnięta).
Prowadząc skomplikowane obliczenia, prehistoryczni astronomowie ustalili, że w czasie ostatnich katastrof Wenus zajmowała identyczną pozycję centralną na tle gwiazdozbiorów Oriona i Gemini. Oczywiście Wenus nie ma wpływu na to, co się dzieje na Słońcu, to za mała planeta, ale jej znamienna pozycja w dwudziestym okresie gwiezdnym uważana jest za boskie ostrzeżenie, znak. Dzień Pański nadchodzi Ujmując to brutalnie, Orion i Gemini są już prawie na swoich miejscach, 187-letni okres aktywności Słońca jest niemal w szczycie (ostatnio mamy jakieś gorące i suche lata, a zimy łagodne), Wenus z kolei zmierza nieubłaganie ku swojej pozycji. Identycznej, jaką miała w tym układzie 9792 lata p.n.e.
Precyzyjne obliczenia orbity Wenus przez tamtych astronomów wykazały, że zajmie tę pozycję, w wyniku korekty ery Lwa, po okresie 11 804 lat od dnia 27 lipca 9792 roku p.n.e., dokładnie 22-23 grudnia 2012 roku. Koniec kalendarza, rok Apokalipsy.
Dlatego liczba ta była u Majów święta, tak im to nakazali ich przodkowie, kimkolwiek byli.
Jak twierdzą nasi badacze, to właśnie zapisała nam tamta cywilizacja tysiące lat temu. Piramidy w Gizie krzyczą o ruchach Oriona - obserwujcie Oriona, on niesie zagładę! Faktem jest, że w 2012 roku ustawienie piramid względem Oriona będzie identyczne jak w roku 9792 p.n.e., co potwierdzają współczesne symulacje komputerowe. Piramidy powstały podobno po tamtym kataklizmie, około roku 9400 p.n.e., ale ustawiono je z taką precyzją, żeby przekazały ostrzeżenie potomnym.

W hołdzie dla ery Lwa

Jeszcze wcześniej powstał Sfinks, w hołdzie dla ery Lwa, pierwszej ery nowego świata.
Tajemnica wielkiej piramidy Szyb w komorze królewskiej w Wielkiej Piramidzie wskaże idealnie gwiazdę Al.-Nitak, jej niebieski odpowiednik w pasie Oriona. Wtedy zegar Piramidy się zatrzyma. Niestety, egiptolodzy nie zauważyli tych tajemniczych korelacji albo przemilczeli je, bo bali się śmieszności. Utrzymują nadal, że Wielka Piramida to grobowiec Cheopsa. Gdy Cheops, biedaczysko, się urodził, trzy piramidy stały już parę tysięcy lat i pewnie tak samo drapał się w głowę jak nasi egiptolodzy, co to może być.

Struganie odrzutowca z drewna

To chyba on wpadł na pomysł, aby faraonowie budowali sobie takie grobowce. Może istotnie gdzieś we wnętrzu Piramidy są ukryte szczątki jej prawdziwych twórców i ich tajemnicza wiedza. Żadna z piramid faraonów nie dorównała Wielkiej Piramidzie. Przed Cheopsem budował faraon Dżoser, ale jego piramida schodkowa w Sakkarze to struganie odrzutowca z drewna w porównaniu z Wielką.

Co się stanie w grudniu 2012 roku?

Otóż, według przypuszczeń naszej grupy naukowców, Słońce może zmienić swoje pole magnetyczne. Sądzą oni, że impuls do tego dadzą wszystkie główne gwiazdy konstelacji Oriona (z wyjątkiem Bellatrix), które należą do grupy nadolbrzymów, bardzo gorące i jasne. Wszystkie warunki będą idealnie spełnione. Tego dnia Słońce zacznie emitować światło świateł, jak głosi egipska śKsięga światła - tamci ludzie je widzieli, niezwykle intensywne i palące. Słońce podobnie jak Ziemia obraca się wokół swojej osi, jednak znacznie szybciej.

Punkt na równiku Ziemi pokonuje w ciągu godziny 1666 km, a na Słońcu 6000 km.
Ta szybkość obrotu i masa Słońca powodują, że jego pole magnetyczne jest ponad 20 000 razy większe od ziemskiego.
W grudniu 2012 roku nastąpi coś w rodzaju niewyobrażalnego krótkiego spięcia w polu elektromagnetycznym Słońca.

źródło:Bogusław Leng / 08-06-2005

KATASTROFA I REWELACJE PATRYKA GERYLA

Fragmenty książki Patricka Geryla Proroctwo Oriona na rok 2012

O wszystkim tym wiedzieli ludzie, którzy zyli w starożytności i niepodobna im nie wierzyć. Dlaczegoż Bo nasze pole magnetyczne jest jednym z najmniej zrozumialych cudów wszechswiata. W artykule Zmiany kierunków pola magnetycznego Ziemi w Science z 17 stycznia 1969 roku Allan Cox stwierdza: Istnieje zawstydzajacy brak teorii wyjasniajacej obecny stan pola magnetycznego Ziemi. Jeszcze w roku 2000 sytuacja pozostawala niezmieniona.

Co teraz mysla naukowcyż Nasze pole magnetyczne jest elektromagnesem. Wszyscy to wiedza. Jak to się dziejeż Poniewaz nasza planeta obraca się, magnetyzm jest indukowany w taki sam sposób, jak w cewce, przez która plynie prad elektryczny. Innymi slowy, Ziemia jest gigantyczna pradnica z biegunem pólnocnym i poludniowym.

Nie pytaj o wiecej - naukowcy naprawde tego nie wiedza! Odwrócenie biegunów się zdarza. Potwierdzaja to geolodzy. Dzieje się to co mniej wiecej 11 500 lat, ale nikt nie wie dlaczego. Wszystkie spekulacje sprowadzaja się do nieznanej sily, powodujacej te odwrócenia - ale dotychczas nie ma na to odpowiedzi. Zawstydzajaceż No chyba!

To kieruje nasza uwage ku Sloncu - tam mozemy zobaczyc, jak potezne moga byc odwrócenia magnetyczne! Sily magnetyczne sa prawdziwym powodem milionów wybuchów jadrowych na Sloncu, jest ono bowiem gwiazda magnetyczna: ma biegun pólnocny, biegun poludniowy i równik.

Podobnie jak Ziemia, Slonce się obraca. Obrót Slonca jest bardzo szybki, ponad 6000 kilometrów na godzine. Powstaje mnóstwo pól magnetycznych, które rozgrzewaja korone sloneczna do temperatury powyzej l 000 000°C. Pojedynczy rozblysk sloneczny spowodowany krótkim spieciem w jednym z pól magnetycznych wytwarza energie równa dwóm miliardom bomb wodorowych! Wyobrazcie sobie taki wybuch na Ziemi, a szybko obliczycie straty, jakie móglby spowodowac.

Nastepnie wezmy plamy sloneczne. Charakteryzuje je potezne pole magnetyczne. Sila magnetyczna plam slonecznych jest ogromna - 20000 razy wieksza, niz Ziemi. Plamy sloneczne przebijaja powierzchnie Slonca co 11 lat - tyle wynosi ich cykl. Na poczatku kazdego cyklu bieguny plam slonecznych odwracaja się, powodujac gigantyczne eksplozje nuklearne!

To kieruje nas ponownie ku starozytnym. Odkryli oni teorie pól magnetycznych Slonca. Cotterell w swojej ksiazce Prorocza wiedza Majów opisuje te teorie, przedstawiajac obliczenia Majów dotyczace zmian pola magnetycznego Slonca.

To jest doprawdy cos nadzwyczajnego. Kiedy to się dzieje, ogromne rozblyski sloneczne siegaja biegunów Ziemi. I wtedy - bum! Pole magnetyczne Ziemi równiez się odwraca i zaczyna ona krazyc w odwrotnym kierunku. Biegun pólnocny staje się poludniowym i na odwrót! Rozumiecież Ziemia rusza w przeciwnym kierunku, a bieguny się odwracaja!

Po przeczytaniu tych zapisków ogarnal mnie strach. To jasne, że czeka nas swiatowa katastrofa o nieznanych rozmiarach. Niemal cala ludzkosc zniknie z powierzchni Ziemi. Europa powróci do epoki lodowcowej i stanie się terenem niemozliwym do zamieszkania z powodu zanikniecia cieplego pradu - Golfsztromu. W Ameryce Pólnocnej bedzie jeszcze gorzej. W jednej chwili znajdzie się ona pod lodem bieguna poludniowego, tak jak to się stalo z Atlantyda. Nieuchronnosc katastrofy nie budzila watpliwosci. W swojej ksiazce The Path of the Pole profesor Charles Hapgood pisze: Znalazlem dowód na trzy rozmaite pozycje bieguna pólnocnego w niedawnym okresie. Podczas ostatniego zlodowacenia Ameryki Pólnocnej biegun wydawal się znajdowac w Zatoce Hudsona, (...). Przesunal się na swoje obecne miejsce posrodku Oceanu Arktycznego jakies 12000 lat temu.

Datowanie za pomoca metody badania rozpadu czastek radioaktywnych sugeruje, że biegun znalazl się w Zatoce Hudsona jakies 50 000 lat temu, a przedtem byl ulokowany na Morzu Grenlandzkim (...). Jeszcze 30 000 lat wczesniej biegun mógl znajdowac się w okregu Yukon w Kanadzie. Jesli zmieni się biegun pólnocny, zmieni się takze poludniowy. Hapgood pisze, co nastepuje: Powazny dowód na umiejscowienie bieguna w Zatoce Hudsona pochodzi z Antarktydy. Przy ustawieniu bieguna pólnocnego na 60o szerokosci pólnocnej i 83o dlugosci zachodniej, biegun poludniowy odpowiednio znajdowalby się na 60o szerokosci poludniowej i 97o dlugosci wschodniej - na oceanie poza Wybrzezem Mac-Roberstona Ziemi Królowej Maud, na Antarktydzie. To umieszczaloby biegun poludniowy okolo siedem razy dalej od Morza Rossa na Antarktydzie, gdzie znajduje się on teraz.

Powinnismy się zatem spodziewac, że w tamtym czasie Morze Rossa nie bylo pokryte lodem. Mamy dokladne potwierdzenie tego faktu. Polacz ze soba precesje równonocy, przesuniecie się skorupy ziemskiej i odwrócenie pola magnetycznego, a otrzymasz w ten sposób obraz kolosalnego mordercy. Góry i wyspy wypietrzy on w niebo i spowoduje gigantyczna zaglade. Nikt nie kwestionuje powiazania pomiedzy epoka lodowcowa i zmianami magnetycznymi.

Zlodowacenie odgrywalo glówna role niemal we wszystkich katastrofach w dziejach Ziemi. Steven M. Stanley z Uniwersytetu Johna Hopkinsa twierdzi, że ochlodzenie klimatu bylo czynnikiem sprawczym wyginiecia gatunków w kambrze, a takze w permie, w dewonie itd. Niewiele ponad 100 lat temu ludzi szokowalo przypuszczenie, że wielkie plyty lodowcowe o grubosci póltora kilometra mogly pokrywac kiedys tereny o umiarkowanym klimacie w Ameryce Pólnocnej i w Europie. Pózniej przyjeto teorie nie jednej, ale wielu epok lodowcowych. Z czasem znaleziono dowody wystepowania okresów zlodowacen na calej Ziemi, nawet w regionach tropikalnych.
Odkryto, że plyty lodowe obejmowaly niegdys ogromne przestrzenie zwrotnikowych Indii i równikowej Afryki. Coleman, jeden z najwiekszych znawców epok lodowcowych, pisal w swojej ksiazce Ice Ages Recent and Ancient (Epoki lodowcowe dawne i nowe): Odkryto równiez, że te plyty lodowe rozmieszczone byly w sposób niejako kaprysny. Syberia, na której znajduja się teraz najzimniejsze tereny swiata, nie byla pokryta lodem. To samo dotyczy wiekszosci Alaski i terytorium Yukonu w Kanadzie, podczas gdy pólnocna Europa, z jej stosunkowo lagodnym klimatem, pokryta byla lodem daleko na poludnie, az do szerokosci Londynu i Berlina. Równiez wiekszosc obszaru Kanady i Stanów Zjednoczonych byla pokryta lodem - lodowiec siegal az doCincinnati i do doliny Missisipi.

Opis Colemana.

 

Opis Colemana.

Profesor l.K. Charlesworth z Queen's University w Belfaście wyraża swoją opinię następująco: Przyczyna tych wszystkich zmian, jedna z największych zagadek w historii geologii, pozostaje nierozwiązana; mimo usiłowań całych pokoleń astronomów, biologów, geologów, meteorologów i fizyków, odpowiedz ciągle nam umyka. Coleman, który w swoich poszukiwaniach spenetrował wiele terenów Afryki i Indii, badając tam dowody istnienia na nich zlodowaceń, interesująco opisuje swoje doświadczenia w wynajdowaniu oznak bardzo niskich temperatur w miejscach, gdzie spływał potem w promieniach palącego tropikalnego słońca: W upalny wieczór na początku zimy 2,50 w głąb strefy gorącej, wśród tropikalnego otoczenia trudno sobie wyobrazić, że ten teren był przez tysiące lat pokryty warstwa lodu o grubości tysięcy metrów.

Kontrast pomiędzy przeszłością i teraźniejszością jest tak zdumiewający, że łatwo zrozumieć, dlaczego geolodzy długo i zaciekle walczyli z teoria zlodowacenia Indii pod koniec karbonu. Kilka godzin gmerania i stukania młotkiem w intensywnym afrykańskim słońcu, bez kropli wody, aby żebrać prążkowane kamyki i płytkę łupku - to najbardziej wyrazisty kontrast pomiędzy teraźniejszością i przeszłością, bo chociaż 27 sierpnia to dopiero wczesna wiosna, upal jest taki, jak w gorący dzień sierpniowy w Ameryce Północnej. Suchy, obezwładniający blask i lejący się pot sprawia, że myśl o grubych warstwach lodu zalęgających w tym samym miejscu wydaje się wręcz nieprawdopodobna, ale bardzo nęcącą

Wiemy zatem juz, że okresy zlodowaceń i przesunięcia biegunów zdarzają się często. Za kilka lat znowu ma do tego dojść. Co się wydarzy? Ruch obrotowy Ziemi gwałtownie się zwolni, a następnie zmieni kierunek. Obecnie Ziemia porusza się z zachodu na wschód, potem będzie się obracać ze wschodu na zachód. Innymi słowy, Ziemia będzie nadal obracać się wokół swojej osi. To oznacza, że Ziemia będzie musiała zwolnic i zacząć obracać się w przeciwnym kierunku. Nastąpi to w czasie krótszym niż doba, a towarzyszyć temu będą potężne zmiany, kataklizmy, śmierć miliardów ludzi i wielkie zniszczenie.

Następnie sytuacja unormuje się ponownie, tyle ze nastąpią zmiany klimatyczne w związku z przesunięciem się biegunów.

Teraz możecie mnie spytać: Czy jesteś pewien tego, co mówisz To logiczne pytanie, na które spróbuje odpowiedzieć. Data 27 lipca 9792 roku p.n.e. Została odczytana przez Alberta Slosmana z hieroglifów. Koniec świata zgodnie z przepowiedniami Majów ma nastąpić 21-22 grudnia 2012 roku n.e.

Teksty Egipcjan wskazują na szczególna pozycje Wenus w momencie, kiedy Atlantyda uległa zniszczeniu. Wenus ma doniosłe znaczenie także dla Majów. By się o tym przekonać, wystarczy przeczytać Prorocza Wiedze Majów. Kod Wenus znalazł się w ich inskrypcjach i w budowlach. Moje przewidywania, które następnie udowodniłem matematycznie, mówiły, że w tekstach egipskich można znaleźć te same kody. W Egipcie istniał podziemny kompleks pomieszczeń, których Herodot nazwał wielkim labiryntem, składający się z ponad 3000 komnat. Tam właśnie dokonywano obliczeń astronomicznych! Były one kontynuacją tych, które przedtem przeprowadzano na Atlantydzie. Przechowano je, bo, jak ze zdumieniem przeczytałem, Atlantydzi znali dokładną datę zniszczenia ich lądu juz na 200 lat przed katastrofą! Tu apeluje do waszych umysłów. Chce, żebyście zrozumieli, że oni obliczyli termin końca Atlantydy - teraz spoczywającej pod biegunem południowym.

Dodajcie do siebie zmiany pól magnetycznych i precesje, a wynikiem będzie kolosalny kataklizm, o którym mówili od początku. W powiązania pomiędzy latami 2012 n.e. I 9792 p.n.e. Nie ma, co wątpić. Jeśli w dalszym ciągu będziemy lekceważyć te odkrycia, wszyscy zginiemy. Dzwony powinny bić na alarm na całym świecie! To wydarzenie będzie porównywalne z eksplozją 10 000 bomb atomowych naraz. Cale kontynenty przestana istnieć. Miliardy ludzi zgina. Będzie to największa tragedia na świecie od czasów biblijnego potopu.

Oparte jest to nie na niejasnych przesłankach, ale na matematyce i wiedzy, która posiadły w tajemniczy sposób ludy starożytne. Chyba ze podejmiemy środki zaradcze na szeroka skale, by uzbroić się przeciwko tej masowej destrukcji. Zdaje sobie sprawę, że nie każdy zdoła się uratować. Ale jeżeli nie zrobimy nic - straty w ludziach będą o wiele większe.

 

Mówię wyraźnie:, jeżeli ludzkość nie przyjmie szybko do wiadomości znaczenia tej daty, sama sobie zgotuje śmierć. Manuskrypty sprzed wielu stuleci potwierdzają, co następuje:

1. Obliczenia Majów i Egipcjan SA takie same.
2. Zarówno Majowie, jak i Egipcjanie niezależnie ustalili z wielka precyzja datę końca świata.
3. Egipcjanie i Majowie musieli dysponować znakomitym kalendarzem, by dokonywać swoich obliczeń.
Z powyższych faktów, z których żadnemu nie można zaprzeczyć, możemy wywnioskować, że Majowie byli potomkami Atlantydów albo oparli swoja wiedze na przekazie tych, którzy przeżyli kataklizm. Co do Egiptu, wiemy to juz z całkowitą pewnością? W ten sposób możemy logicznie wytłumaczyć globalny kataklizm w roku 2012 n,.e. Ponadto ta wiedza potwierdza, że obie cywilizacje nie tylko pochodziły z tego samego źródła, ale także, że obie były w stanie same to udowodnić. To uzupełnia obraz i stawia nas w obliczu największego na przestrzeni wieków wyzwania dla ludzkości: nadciągającego kataklizmu. Ta gigantyczna katastrofa geologiczna może zetrzeć naszą cywilizację z powierzchni ziemi. Nasza reakcja może być: rezygnacja, panika, rozpacz, uparte udawanie, że nic się nie dzieje itd. Ale w przeciągu tych niewielu lat, jakie nam zostały, miejmy nadzieje, że ostrzeżenie dotrze do wystarczającej liczby ludzi, by można było podjąć konieczne działania. To sprawi, że najbardziej wartościową wiedzę będziemy mogli przekazać przyszłym pokoleniom. Przypomnijmy sobie następujące słowa Franka C. Hibbena w jego książce The Lost Americans.
Jedna z najbardziej interesujących teorii końca plejstocenu jest ta, która wyjaśnia te pradawna tragedie olbrzymim trzęsieniem ziemi, gigantyczna erupcja wulkanu o niezwykłej, katastrofalnej sile. Ta przedziwna idea znajduje potwierdzenie szczególnie w wierzeniach ludów zamieszkujących tereny Alaski i Syberii. Pogrążone w mule, czasami pośród stert kości leżą złoża popiołu wulkanicznego. Nie ma wątpliwości, że równocześnie z końcem zwierząt plejstoceńskich, przynajmniej na Alasce nastąpiły potężne erupcje wulkaniczne. To dowodzi, że zwierzęta, których ciała zachowane asa do dzisiaj, musiały zginąć i błyskawicznie zostały zasypane popiołem - w ten sposób się przechowały.
Ciała, które po śmierci pozostają na powierzchni, rozkładają się, a kości rozsypują. Erupcja wulkaniczna wyjaśnia wyginiecie zwierząt na Alasce -wszystkich naraz, w sposób, który jest satysfakcjonującym nas dowodem. Stada zwierząt zginęły od razu z powodu gorąca i uduszenia się lub nie bezpośrednio - zatrutymi wyziewami gazów wulkanicznych. Również burze morskie towarzyszyły wybuchom wulkanów - burze w niezwykłych rozmiarach. Różnice temperatur i wyrzucane w górę tony popiołu i pumeksu mogły wywołać ogromne wiatry i wybuchy o niespotykanej gwałtowności. Jeśli to tłumaczy koniec wszystkiego, co żyło, plejstocen miał istotnie bardzo gwałtowne zakończenie.

Przeczytajcie te słowa ponownie i zapamiętajcie na zawsze. Dlatego musimy pilnie wydobyć na światło dzienne wiedze starożytnej Atlantydy o dniu następnego kataklizmu. Bez tej zasadniczej informacji późniejsza cywilizacja może, za jakieś 12000 lat, znaleźć się nagle w epoce kamienia łupanego. Nie wiem, czy aby przekazać te informacje, musimy zbudować gigantyczne piramidy.

Wiem, że te budowle odgrywały zasadnicza role w moich poszukiwaniach, że to one doprowadziły mnie do miejsca, w którym krzyknąłem Eureka! Opierając się na czysto matematycznych podstawach, badacz może wydedukować z tych budowli ogromne ilości danych i wiedzy o kataklizmie. Ta wiedza z czasów starożytnych uczy nas następujących rzeczy:

1. Nasza uzależniona od komputerów cywilizacja zostanie zrujnowana przez odwrócenie się pola magnetycznego Słońca, które wyśle w przestrzeń kosmiczna chmurę naładowanych elektromagnetycznie cząsteczek. Zakłóci to pole

Magnetyczne Ziemi, nastąpi przesuniecie skorupy ziemskiej, co spowoduje gigantyczna, zalewająca wszystko fale.

2. Ta burza słoneczna i odwrócenie się biegunów zniszczy cały sprzęt elektroniczny. Spowoduje to stratę 99,99999999% naszej wiedzy w ciągu zaledwie paru godzin.

3. Powstała na skutek przesunięcia skorupy ziemskiej gigantyczna fala zburzy całkowicie wszystkie biblioteki i zniszczy wszystkie książki.

Aby sprostać temu wielkiemu wyzwaniu, musimy być, jak to juz udowodniłem, przygotowani na najgorsze. Ci, co przeżyją, musza mieć podstawowa wiedze z zakresu wszelkich nauk, bo będą musieli zaczynać od grzebania w ziemi. Nic z rzeczy ważnych dla nas nie będzie juz funkcjonować - nic nie pozostanie. Od tych niewielu, którzy przeżyją, zależeć będzie, czy nasza historia będzie miała dalszy ciąg, czy nie.

Kiedy spojrzeć na Ziemie z przestrzeni kosmicznej, ujrzy się błękitną planetę, pokryta głównie woda? Oceany są nie tylko źródłem życia, ale i o tym będzie właśnie tutaj - również przyczyna śmierci. Kiedy skorupa ziemska zaczęła się przesuwać, wszystko, zarówno masa lądów, jak i wód, nabrała pewnej prędkości. Kiedy skorupa ziemska znowu przyśpieszyła i w końcu się zatrzymała, wywołało to ogromne drgania. Porównajmy to z samochodem, wjeżdżającym w mur. Im większa prędkość, tym silniejsze uderzenie. Kiedy płyty tektoniczne uderzają jedna o druga, towarzysza temu tytaniczne trzęsienia, wybuchy wulkanów itd. W niektórych miejscach płyty zgniatają się nawzajem w taki sposób, że tworzą góry o kilometrowych wysokościach. Gdzie indziej lezące pod spodem warstwy rozrywają się, otwierają i w ich głębinach znikają cale lady?
Nadchodzące wydarzenia apokaliptyczne nie dadzą się z niczym porównać. Będą tak niszczycielskie, że trudno to pojąc. Podczas wypadku samochodowego zachodzi jeszcze inne zjawisko. Jeżeli nie jesteś dobrze przypięty, możesz zostać wyrzucony z samochodu. Ludzie nie zapinający pasów bezpieczeństwa wylatują przez przednie szyby, a jeśli wypadek następuje przy dużej szybkości, rezultatem są ciężkie zranienia, a nawet śmierć. W języku naukowców nazywa się to prawem bezwładności. Wszystkie przedmioty poruszające się z pewna prędkością zachowują te prędkość.
Jest to prawo natury, które zawsze istniało i nigdy nie przestanie istnieć. Ofiary wypadków samochodowych dobrze o tym wiedza. To uniwersalne prawo działa także w stosunku do samej kuli ziemskiej. Jeżeli przestudiowałeś dokładnie poprzednie przesunięcia się biegunów w opisie zagłady Atlantydy, wiesz, że to wszystko wydarzyło się zaledwie w ciągu kilku godzin.

Naukowo można udowodnić, że przesuniecie skorupy ziemskiej wyniosło 29°. Świadczą o tym stwardniale skały magnetyczne, które jeszcze teraz wskazują na poprzedni, dawny biegun! Takie przesuniecie kątowe odpowiada przesunięciu skorupy ziemi o 3000 kilometrów! Wyobraźcie sobie, że musicie przejechać samochodem 3000 kilometrów w ciągu 15 godzin. Trzeba by jechać z szybkością 200 km na godzinę! Od momentu, kiedy Ziemia zaczęła się poruszać, osiągnęła pewna szybkość. Jeżeli to się stanie za jednym szarpnięciem, może cię wyrzucić w powietrze. Z chwila, kiedy Ziemia osiąga stałą prędkość, nie zauważamy juz tego.
Teraz dochodzę do najważniejszego. Pole magnetyczne Ziemi odwraca się, i powstaje gigantyczna fala wody niszcząca na swojej drodze setki istot żywych: ludzi i zwierząt. To tak, jakby nagle pojawił się przed tobą gigantyczny mur, przed którym musisz zatrzymać nagle swój wyścigowy wóz. Ale juz jest za późno! Ze straszna siłą uderzasz w przeszkodę i to wyrzuca cię z samochodu. Oto, co dzieje się z oceanami w momencie kataklizmu. Z powodu prawa bezwładności nie są w stanie się zatrzymać. Zależnie od kierunku, morza zaczynają występować z brzegów.

Odwrócenie biegunów.

Ale sprawa jest bardziej skomplikowana. Wydarza się nie tylko poslizg skorupy ziemskiej, ale równiez odwrócenie się biegunów. Ziemia zaczyna obracac się w przeciwnym kierunku niz dotychczas! Nieszczescie, jakiego nie mozna sobie wyobrazic. Spójrzcie tylko na liczby. Obwód równika wynosi okolo 40 000 kilometrów. Jako ze Ziemia robi calkowity obrót w ciagu 24 godzin, oznacza to, że co kazde 24 godziny odbywamy podróz dlugosci 40 000 kilometrów. Podziel 40 000 kilometrów przez 24 godziny, a dojdziesz do szokujacego wniosku, że krazymy dookola osi ziemskiej z predkoscia 1666 kilometrów na godzine. Jezeli w czasie majacego nastapic kataklizmu Stany Zjednoczone przesuna się w kierunku obecnego bieguna pólnocnego (przyszlego poludniowego), to tak jakby woda w porcie nowojorskim nagle opadla. W Brazylii ukaza się wielokilometrowe plaze, bo woda sila zostanie wypchnieta.

W przeciwstawnych masach ladów wydarzy się zjawisko przeciwne. Z nadzwyczajna szybkoscia wody podniosa się na katastrofalna wysokosc. Gigantyczna fala, nigdy dotychczas niewidziana, wysoka na setki metrów (tak, nawet ponad kilometr!) bezlitosnie zniszczy wszystkie tereny nadbrzezne. Nie bedzie mozna uciec przed ta gwaltownoscia przyrody. Nawet nieduze fale - 1O metrowej wysokosci - sa w stanie zetrzec z powierzchni ziemi wszystko, co napotkaja na drodze. Co zatem zrobi taka sciana wodyż Zaleje soba wszystko, co zyje. Wyobrazcie sobie, że mieszkacie nad morzem i nagle widzicie fale o wysokosci kilkuset metrów, zblizajaca się do was. Zanim zdolacie zareagowac, juz bedziecie przykryci miliardami litrów wody morskiej! Nie zapominajcie, że ta gigantyczna fala ma ogromna predkosc, powstala bowiem dzieki poteznym silom.
Ta energia musi zostac calkowicie rozprowadzona, zanim oceany wróca do dawnego spokoju. To oznacza wielkie zniszczenie wszelkiego zycia. Gdy fala rozplynie się ponad ladami, zginie wiecej ludzi, niz dotychczas we wszystkich wojnach w historii. W swojej ksiazce Voyage dans I Amerique meridionale (Podróz do Ameryki Poludniowej) Alcide d'Orbigny pisze:

Twierdze, że zwierzeta ladowe Ameryki Poludniowej zostaly zniszczone wtargnieciem wody na kontynent. Jak inaczej moglibysmy wytlumaczyc te calkowita destrukcje i jednorodnosc kosci, odnajdywanych w pampasachż Jasnym dowodem tego jest niezmierna liczba kosci i calych zwierzat, których ilosc jest najwieksza w ujsciach dolin, jak to wskazuje p. Darwin. Odkryl on najwieksza ilosc szczatków w Bahia Blanca, w Bajada, a takze na wybrzezu i w doplywach Rio Negro, równiez u ujscia doliny. To potwierdza, że zwierzeta byly unoszone woda i w wiekszosci doplynely do wybrzezy. Bloto pampasów nagromadzilo się nagle w rezultacie gwaltownego naplywu mas wody, unoszacej ze soba grunt i inne szczatki plywajace i mieszajacej je ze soba.
Zatem Amerykanie i Kanadyjczycy nie tylko znajda się teraz w temperaturze polarnej, ale ponadto wsród mas wody splywajacej z gór, tratujacej wszystko, wyrywajacej z ziemi drzewa, tak jakby nic nie wazyly, wyrzucajacej w powietrze zwierzeta i ludzi, samochody itd. - na kilometry naprzód; nic, absolutnie nic nie uchroni się przed ta gwaltowna przyroda. Nawet liczne zwierzeta morskie zgina, bo zostana zgniecione niesionymi resztkami i wcisniete w ziemie. Bedzie to jeden gigantyczny, masowy grób - mieszanina cial setek milionów ludzi i zwierzat.
Te ciala, które pozostana nienaruszone dzieki zamrozeniu, będą ostrzezeniem dla przyszlych pokolen, by nie zaniedbywac wzmianek o silach, drzemiacych w naturze - tak, by nie powtórzyl się dawny blad. Geolog Harlen Bretz pisze w The Channeled Scabland of the Columbia Plateau (Journal of Geology, listopad 1923): Pod koniec ostatniego zlodowacenia nastapila katastrofalna powódz. Ogromna sciana wody z grzbietami fal, ciagle przewalajacymi się przed nia. Wysokosc jej dochodzila do 450 metrów. Przelewala się przez szczyty pobliskich wzgórz jak ogromne wodospady i kaskady, szerokie na 15 kilometrów, toczac przed soba calymi kilometrami ogromne, wielometrowe glazy. Potezne masy wody wyplukaly kanaly, glebokie na wiele metrów, w bazaltowej plycie Plaskowyzu Kolumbijskiego. Wyplywajac z doliny Clark Fork River w zachodniej Montanie i przeplywajac przez pólnocne Idaho z predkoscia 16 km3 na godzine, woda osiagnela glebokosc 250 metrów, plynac przez Wallula Gap na granicy stanów Waszyngton i Oregon, a nastepnie splynela do Kolumbii w swojej nieprzejednanej wedrówce do Pacyfiku. Wyplukujac od 30 do 60 metrów ziemi w wielu miejscach, powódz odslonila calkowicie 3200 kilometrów kwadratowych Plaskowyzu Kolumbijskiego, wyplukujac bloto i piasek, pozostawiajac tylko nagie sciany dolin glebokich na 120 metrów, jak jalowe wspomnienie dawnej swietnosci. Powódz skonczyla się równie szybko, jak się zaczela, w ciagu paru dni. Pozostawila gigantyczne slupy rzeczne, które teraz byly wzgórzami o wysokosci ponad 30 metrów, i delte o obszarze 320 kilometrów kwadratowych w polaczeniu dolin Willamette i Columbia River. W czesci tej delty znajduja się teraz Portland, Oregon, Waszyngton i Vancouver. Zginely juz miliardy ludzi, a to jeszcze nie byl koniec. Gigantyczna fala wydawala się posuwac naprzód bez konca. Siegala coraz dalej w glab ladu. Bylo się bezpiecznym dopiero na wysokosci 1500 metrów ponad poziomem morza.
Oczywiscie, jezeli to miejsce nie podlegalo przesunieciom ladów! Nigdzie, doslownie nigdzie nie mozna bylo byc pewnym przezycia. W tej heroicznej walce pomiedzy silami swiatla i ciemnosci przewaga sil ciemnosci stawala się coraz bardziej widoczna. Cala kula ziemska przezywala straszne chwile. Tu i ówdzie ludzie w rozpaczy usilowali wspiac się na wierzcholek góry, by się zabezpieczyc przed podnoszacymi się wodami. Tylko niewielu się udalo. Morze bylo zbyt potezne, by je pokonac. Ogromne, bezlitosne fale toczyly się naprzód. Fala dotarla do piramid. Te potezne budowle nie byly w stanie oprzec się jej sile: pokryla je fala powodzi. Grzmiac gwaltownie, woda poplynela przez wejscie i dostala się do komnaty królewskiej. Przed tysiacami lat w tym miejscu odbywal się rytual zmartwychwstania. Dzisiaj te komnaty byly zalane szalejaca woda. Cywilizacja cofnie się znowu do epoki kamiennej, jesli w ogóle przetrwa. Opowiesci o tych wydarzeniach zdeterminuja pózniejsze zachowanie ludzi w ciagu nadchodzacych tysiecy lat. Bedzie się o tym mówic i przekazywac opowiesci z ojca na syna. Towarzyszyc temu będą niesmiertelne opowiadania o odwadze i rozpaczy, a takze historyczne relacje o wydarzeniach. Zupelnie tak samo, jak to, co teraz czytamy o dawnych katastrofach.

Autor:Patrick Geryl

ODWRÓCENIE MAGNOSFERY - PYTANIE DO NASA.


Pytanie: Uczyliśmy się o magnetosferze i pasach promieniowania Van Allena na lekcjach fizyki w szkole. Dowiedzieliśmy się, że bieguny magnetyczn ziemi odwracają się średnio raz na 500,000 lat. Ostatnia zmiana zaszła około 700,00 lat temu, więc wydawałoby się, że jesteśmy już bardzo spóźnieni.

Jakie są skutki zamiany biegunów magnetycznychż Jak zmieniłoby się pole chroniące nas przed wiatrem słonecznym podczas fluktuacji pola magnetycznegoż

Ricky

Drogi Ricky

Niektórzy ludzie obawiają się, że podczas odwrócenia pola magnetycznego, Ziemia odbierze większą dawkę wysoko-energetycznych jonów i elektronów ( promieniowania ), co może wpłynąć na nas i na inne istoty żyjące na Ziemi. Takie zjawisko nie zajdzie. Nawet dzisiaj, osłona magnetyczna nie jest efektywna blisko biegunów magnetycznych, a jednak promieniowanie odbierane tam blisko ziemi jest tylko trochę większe niż gdziekolwiek indziej. Powedem tego jest fakt, że naszą główną osłoną przed takimi cząsteczkami nie jest pole magnetyczne Ziemi lecz atmosfera, którą można przyrównać do 3 metrów betonu.

W każdym wypdaku, podczas odwrócenia biegunów magnetycznych pole magnetyczne nie znika, jedynie staje się słabsze i powstaje kilka innych biegunów magnetycznych, w nieprzewidywanych miejscach.

Pytanie: Czy możesz mi powiedzieć, kiedy bieguny magnetyczne ziemi zmienią się, i co się wtedy stanież Czy to się stanie szybko (sekundy) czy wolnoż Dziekuję!
Sarah

Droga Sarah

Nikt nie wie, kiedy wydarzy się następne odwrócenie biegunów, w przeszłości, odwrócenia pojawiały się średnio raz na 700,000 lat. Zmiana, kiedykolwiek się pojawi, będzie stopniowa a pole nie spadnie do poziomu zerowego podczas tego wydarzenia. Gdyby tak się stało, oznaczałoby to, że energia magnetyczna Ziemi została jakoś zamieniona lub rozproszona, a wszystkie procesy, o których wiemy zajmują tysiące lat, jeśli nie więcej. Teraz, główne pole (dipolowe) staje się coraz słabsze w stopniu około 7% na 100 lat, gdyby spadało w linii prostej w takim tempie, możemy oczekiwać odwrócenia pola za 1000 do 2000 lat. To może się zdarzyć, ale trend może się zmienić. Jednakże energia tego pola prawie w ogóle się nie zmieniła. Wydaje się, że bardziej skomplikowane części tego pola (odpowiedniki kilkunastu magnesów skierowanych w różnych kierunkach) stały się silniejsze, podczas gdy główne bieguny (dipol) straciły na sile. Pole złożone jest jakby trochę słabsze (słabnie w miarę oddalania się od źródła, czyli od jądra Ziemi), ale nie powinniśmy oczekiwać aby kiedykolwiek drastycznie osłabło.

Pole biedunowe Słońca odwraca się co 11 lat, co zabiera mu około 1 roku lub więcej. Ale magnetyzm Słońca jest inny.

Mam nadzieję, że odpowiedziałem na Twoje pytanie.

David Stern

źródło: Strony NASA

NIE GROZI NAM MAGNETYCZNA KATASTROFA.


Zbliża się kulminacyjny okres przemagnesowania Ziemi, którego zapowiedzią jest słabnące ziemskie pole magnetyczne - ostrzegają uczeni.

Nie grozi nam jednak rychła katastrofa magnetyczna - przestawienie biegunów i zanik ochronnego pola magnetycznego - uważa prof. Marek Lewandowski z Zakładu Magnetyzmu Instytutu Geofizyki PAN.

Coraz częściej pojawiają się w świecie naukowym opinie, że lada moment nastąpi przemagnesowanie Ziemi, czyli zamiana miejscami biegunów magnetycznych. Spowodowałoby to znaczne osłabienie, a nawet przejściowy zanik ziemskiego pola magnetycznego, które chroni powierzchnię naszej planety przed oddziaływaniem groźnego wiatru słonecznego.

Te katastroficzne wizje są znacznie przesadzone. Wprawdzie spada natężenie pola magnetycznego Ziemi, ale ciągle jest ono wyższe od średniej z ostatnich kilku tysięcy lat - wyjaśnił prof. Lewandowski.

Jak tłumaczy, w historii Ziemi takie zjawiska występowały już co najmniej 100 razy. Są to jednak procesy bardzo powolne i długotrwałe. Zmiana biegunowości może dokonywać się w okresach od kilkuset tysięcy do kilkudziesięciu milionów lat. Również okresy przejściowe rozciągają się na wiele tysięcy lat.

W świetle dotychczasowych badań nie można dokładnie przewidzieć momentu, w którym nastąpi kolejne odwrócenie biegunów. Ostatni raz takie zjawisko wystąpiło około 740 tys. lat temu.

Chociaż natężenie pola magnetycznego się obniża, to najbliższe odwrócenie biegunów nastąpi nie wcześniej niż za 5 tys. lat. Pełny cykl zmiany biegunów może trwać nawet 10 tys. lat. Z punktu widzenia człowieka nie będzie to żadną katastrofą. W dziejach gatunku ludzkiego wystąpiły już trzy takie odwrócenia i wszystkie przeżyliśmy - powiedział prof. Lewandowski.

źródło: geografia.servis.pl

NUMEROLOGIA-OBLICZENIA EWY MAY.



Opracowała: Ewa May,
w nawiązaniu do książki Patricka Geryla i Gino Ratinckxa
" Proroctwo Oriona na rok 2012"

Książka Patricka Geryla i Gino Ratinckxa, znanych badaczy zagadek przeszłości pt: " PROROCTWO ORIONA NA ROK 2012", w której złamali oni starożytne szyfry gwiezdne sprzed tysięcy lat i ustalili, że w roku 2012 Venus, Orion i inne gwiazdy ustawią się w takiej samej pozycji jak w roku 9792 p.n.e., roku poprzedniego "końca świata" - zafascynowała mnie całkowicie, ponieważ w sposób prosty i rzetelny, a jednocześnie poparty obliczeniami matematyczno-astronomicznymi, odkryciami archeologicznymi i faktami historycznymi - ukazywała czarno na białym prawie 100% prawodpodobieństwo całkowitej zagłady Ziemi w Roku 2012.

Autor, Patrick Geryl nawołuje w swej książce do rozpoczęcia natychmiastowego przygotowywania się mieszkańców Ziemi na ten totalny kataklizm, ponieważ zostało bardzo niewiele czasu. Ubolewa też, że tak późno zostały rozszyfrowane proroctwa starożytnych Egipcjan i Majów, zapisane przez nich w piramidach, świętych miejscach i świętych pismach, pozostawione dla nas jako ostrzeżenia i wskazówki jak się uratować. Że już może być nawet za późno, by przedsięwziąć kroki mogące uratować mieszkańców naszej planety oraz dorobek ludzkości.

Czytając książkę z zapartym tchem, byłam już o krok od przyjęcia za pewnik hipotezy autora, że koniec świata, czyli zagłada Ziemi i ludzkości, związana z powtarzającym się cyklem precesji oraz położeniem konstelacji Oriona, przy jednoczesnej zmianie pola elektromagnetycznego Słońca i Ziemi oraz zmianie biegunów - jest prawdą.

Wszystko na to wskazywało.

A jednak....... autor, przy całej wnikliwości z jaką zbadał okoliczności powtórzenia się w roku 2012 sytuacji sprzed 11804 lat, czyli totalnej zagłady (związanej wtedy m.in. z zatopieniem Atlantydy) - nie wziął pod uwagę jednej bardzo ważnej rzeczy: kodu numerologicznego, który rzuca się w oczy tak samo natrętnie jak kod astrologiczny i kalendarzowy, który odkrył w trakcie badania tej zagadki, a który powtarza się zarówno u Egipcjan jak i Majów.

Pragnę podzielić się moim odkryciem, ponieważ rzuca ono nowe światło na proroctwo roku 2012 i na zdarzenia jakie mogą być z tym związane. Kod numerologiczny wyraźnie pokazuje odmienność tego momentu w czasie, od roku 9792 p.n.e., pomimo udowodnionych identycznych okoliczności astronomicznych jakie mają temu towarzyszyć i prawdopodobieństwa doprowadzenia życia na Ziemi do totalnej zagłady.

Przyszłość ludzkości i przyszłość naszej planety po roku 2012, może okazać się momentem Wielkiej Przemiany, Przebudzenia, Rozkwitu Nowej Świadomości oraz nowego kierunku w dziedzinie kultury, nauki i sztuki. Tworzenia Nowej Jakości życia fizycznego i duchowego.

Kod numerologiczny nie wyklucza nasilenia się kataklizmów na Ziemi oraz zmian astronomiczno-elektromagnetycznych, ale raczej nie będzie to totalna zagłada jak prawie 12 tys. lat temu. Nastąpi Wielka Transformacja. Ziemia się oczyści, ludzie będą zmuszeni przewartościować sens tego, PO CO ŻYJĄ. Oto, co odkryłam (6 grudnia 2003r)

ODKRYŁAM, ŻE KOŃCA ŚWIATA NIE BĘDZIE,

PONIEWAŻ SUMA ROKU 2012 ORAZ SUMA LAT MIJAJĄCEGO CYKLU, OD DNIA OSTATNIEJ GLOBALNEJ KATASTROFY I INNE WYLICZONE KODY NUMEROLOGICZNE UKRYTE W PODANYCH W KSIĄŻCE LICZBACH DOTYCZĄCE TEGO OKRESU -
DAJĄ W WYNIKU, JAKKOLWIEK TO OBLICZAĆ.......CYFRĘ 5.

A jak wiadomo z mumerologii, 5-tka nie jest cyfrą mówiąca o końcu cyklu, o zakończeniu pełnego okresu, TAK JAK KOD CYFRY 9 POJAWIAJĄCY SIĘ W OBLICZENIACH PATRICKA G. (którego on nie zauważył, koncentrując się na obliczeniach matematyczno-astronomicznych), w sumach liczb dotyczących każdej poprzedniej ery zakończonej jakimś kataklizmem

5 jest cyfrą mówiącą o poszerzaniu horyzontów, charyzmatycznym i twórczym rozwoju, jest symbolem kreatywności człowieka, mówi też o rozwoju wrażliwości duchowej. Jest znakiem dynamicznych zmianach, uwolnienia się z okowów rutyny i starych struktur. Dążenia do WOLNOŚCI. Mówi o przemieszczaniu się, ruchu, zmianie.

Myślę, że cyfra 5 - czyli szyfr zawierający w sobie wiedzę o tym, co wydarzy się w tak szczególnym momencie, będąca kodem numerologicznym roku 2012, a także mijającego cyklu od zatopienia Atlantydy w roku 9792 p.n.e. do roku 2012 n.e. i innych - daje informację nie tyle o końcu pełnego cyklu ( bo wtedy kod musiałby wynosić 9), czyli zagładzie Ziemi, ale o końcu skostniałego okresu i początku eksplozji duchowej świadomości, dawno zapowiadanego przebudzenia, wyzwolenia w ludziach niezwykle twórczych potencjałów. To będzie się wiązało również z pewnymi geologicznym i klimatycznymi zawirowaniami.

Ale brak w tej dacie i liczbie lat mijającego cyklu kodu numerologicznej 9-tki, może gwarantować, że Ziemia i ludzie przetrwają. Obudzą się za to gwałtownie do Wielkiej Przemiany Wewnętrznej i Duchowej, do Wyzwolenia twórczego potencjału.

5 -tka jest środkiem okresu od 1 do 9. A więc po roku 2012 czeka nas jeszcze wiele lat życia i rozwoju, aż przyjdzie taki dzień, taki rok w przyszłości, który będzie miał sumę kodów z liczbą 9. I dopiero wtedy nastąpi kolejny ""koniec świata. Na końcu tego opracowania podaję przypuszczalny rok przyszłego końca świata, wyliczony matematycznie.

W roku 2012 zaistnieje bardzo istotna zmiana cyklu mająca swój KOSMICZNY SENS nadany przez liczby, ale jestem przekonana, że nie będzie to zagłada Ziemi, jak sugeruje Patrick Geryl.

W następnych zdaniach postaram się to w skrócie udowodnić.

***** W odkryciu numerologicznego kodu liczby 5 pomogło mi kilka zdarzeń: - m.in. podpowiedź mego przyjaciela Mieczysława Kuncelmana, który zwrócił uwagę, przeglądając książkę "Proroctwa Oriona na rok 2012", że OKRESY TRWANIA POSZCZEGÓLNYCH ER - ich sumy mają liczbę 9. I wtedy postanowiłam szukać kodów numerologicznych, czyli sum liczb.

LEW - 2592 PANNA - 2592

BARAN 2304 BYK 2304

RYBY 2016 WODNIK 2016

BLIźNIĘTA 1872 RAK 1872

KOZIOROŻEC 2304 STRZELEC 2304

SKORPION 1872 WAGA 1872

ŁĄCZNY CZAS TRWANIA KAŻDEGO PEŁNEGO CYKLU ZODIAKALNEGO WYNOSI RAZEM: 25 920 LAT

KAŻDY Z TYCH OKRESÓW PO ZSUMOWANIU CYFR = 9

 

W NUMEROLOGII LICZBA 9 OZNACZA KONIEC CYKLU, ZAMKNIĘTY CAŁY CYKL, ZAKOŃCZENIE, CAŁOŚĆ.

 

- kolejną podpowiedź dał sam autor książki, który zwrócił uwagę, że w liczbach, datach, okresach lat trwania cykli, itd. - zawarte są kody matematyczne, zarówno odnoszące się do piramid, świątyń egipskich czy świątyń Majów, cykli zodiakalnych i planetarnych oraz kalendarza Majów, które odnajdywał wszędzie. Było ich coraz więcej.

Zaczęłam więc szukać w tych samych miejscach kodów numerologicznych.

Tutaj muszę powiedzieć, że kiedyś już zajmowałam się odszyfrowywaniem kodów matematycznych i kabalistycznych dotyczących historii Ziemi i proroctwa przyszłości dla naszej planety, zawartych we freskach Kaplicy Sykstyńskiej. Informacje te mogą stanowić ważne uzupełnienie odkryć pana Patricka Geryla, które opublikuję po ich dokładnym opracowaniu.

Wracając do kodu numerologicznego, podam najpierw kilka ważnych dat i liczb przytoczonych przez w/w autora.

Obliczono, że:

- w grudniu roku 2012 minie okres 11 804 i 5 miesięcy lat, jaki upłynie od lipca roku 9792 p.n.e., kiedy to nastąpiło ostatnie przebiegunowanie Ziemi związane z wielkim potopem, przemieszczeniem się kontynentów i zatopieniem legendarnej ATLANTYDY. Z tego mniej więcej okresu pochodzą Piramidy w Gizie, które są dokładnym odwzorowaniem konstelacji ORIONA w ustawieniu z roku 9792 p.n.e. oraz Sfinks, który pod swymi łapami zawiera nie odkryte jeszcze komory ze zgromadzonym archiwum wiedzy starożytnych Atlantydów.

Powiem za autorem książki "Proroctwo Oriona na rok 2012"), że:

PIRAMIDY SĄ M.IN. POZOSTAWIONYM PRZEZ MIESZKAŃCÓW ATLANTYDY GIGANTYCZNYM ZEGAREM ZE WSKAZÓWKĄ SKIEROWANĄ NA POWTARZAJĄCY SIĘ CYKLICZNIE DZIEŃ GÓROWANIA ORIONA NA NIEBOSKŁONIE, WIDOCZNEGO W TAKIM USTAWIENIU RAZ NA PRAWIE 12 TYS. LAT NA OBU PÓŁKULACH JEDNOCZEŚNIE, KTÓRY WÓWCZAS BYŁ ZNAKIEM NADEJŚCIA DNIA ZAGŁADY ZIEMI. WAŻNYM ZJAWISKIEM PRZYCZYNIAJĄCYM SIĘ DO KATASTROFY, ODKRYTYM PRZEZ AUTORA, BYŁ TAKŻE NIEZWYKŁY RUCH PLANETY VENUS, KTÓRA MIJAŁA WTEDY ORIONA ROBIĄC "ODWROTNĄ" PETLĘ , PRZYCZYNIAJĄC SIĘ DO ZMIANY BIEGUNÓW NA ZIEMI.

Mieszkańcy Atlantydy posiadali już wtedy ogromną wiedzę astronomiczną i matematyczną, przekraczającą naszą dzisiaj. Poznali dzień zagłady swojego świata już na 200 lat przed godziną "zero", czyli przed rokiem 9792 p.n.e. i zaczęli się do tego przygotowywać. Mieli na tyle dużo wyobraźni, że zadbali również o poinformowanie przyszłych mieszkańców Ziemi, że co 12 tys., co 21 tys., co 29 tys. itd. lat zmienia się cykl, zmieniają się bieguny i Ziemia wywraca się do góry nogami. Wybudowali piramidy, w których ukryli kody z tą informacją, a także wiedzą o matematycznej strukturze wszechświata. Te informacje o tykającym ZEGARZE CZASU, były z wielką pieczołowitością przekazywane i potem przez potomków Atlantów - przez Majów, Celtów, indian Hoppi i innych. Świadczy to o tym, jak ważne było dla nich ostrzeganie oraz informowanie przyszłych pokoleń o tym, jakim cyklom podlegamy i co nas czeka.

A co jeszcze ciekawe, że zmiany biegunów i zmiany ruchu Ziemi dzieją się wtedy, gdy Ziemia jest w znaku Lwa. Raz idzie przez zodiak w kolejności Lew - Panna - Waga; by po zmianie iść Lew - Rak- Bliźnięta.

Wiele informacji wskazuje na to, że Sfinks, który teraz jest zwrócony na wschód, kiedyś wyznaczał kierunek zachód. Bo w wyniku przebiegunowania, kierunki na Ziemi się zmieniły.

Ziemia w znaku Lwa, w chwili przebiegunowania, zmienia kierunek ruchu o 180 °.

- kolejny szczegół, jaki zwrócił moją uwagę względem kodu LICZBY 5, to wykryte przez Gino Ratinckxa (współautora książki, astronoma), powtarzające się 5-cio stopniowe odchylenie od kierunku północ na wschód w przypadku:

. zodiaku umieszczonego w świątyni w Denderze (reprezentującej odwzorowanie gwiazdy DENEB)
. usytuowania świątyni w Esna (odwzorowanie gwiazdy ALTAIR)
. usytuowania trzech piramid w Gizie (odwzorowanie gwiazdozbioru ORIONA)
. skrzyżowania dwóch pasaży świątyń w KARNAKU
. na pochyłym murze w Karnaku
. we wnętrzu świątyni w Karnaku ( komnata o pochyłych ścianach)
. u Celtów

I dalej podążając za autorem książki, na którego się powołuję - zauważył on, że w Wielkiej Piramidzie często spotyka się kąt 72° w połączeniu z kątem 5°. 360 dni miał rok kalendarza Egipskiego, GDZIE POZOSTAŁE 5 DNI BYŁO POŚWIĘCONE BOGOM - DNI ŚWIĘTE. A 360° : 5° = 72°

NATOMIAST 360 x 72 = 25 920 jest to liczba wyrażająca PRECESJĘ i okres lat pełnego cyklu zodiakalnego. Daje ona numerologicznie ( sumując cyfry , które się na nią składają) liczbę 9.

Liczba minut w pełnej dobie wynosi: 24 godz. x 60 min = 1440 min = numerologicznie 9

Ale mnożone przez 5 daje 7200, czyli wielokrotność kodu 72 stopnie odnalezionym w Wielkiej Piramidzie.

Liczba 72 daje również numerologicznie 9. Symbolizuje kolejny pełny cykl.

Powtarzające się odchylenie usytuowania świątyń i piramid w Egipcie o 5° od obecnego kierunku północ na wschód, wskazuje nam na ważność tej informacji.

Wg. mnie znaczy to, że w czasach budowania tych obiektów północ była gdzie indziej niż teraz. Była o 5° stopni bardziej na wschód. Czyli nie tylko bieguny zamieniły się miejscami, ale i oś Ziemi północ południe, od czasu katastrofy z roku 9792 p.n.e., którą wyznacza m.in. konstelacja ORIONA - zmieniła swe położenie o 5° i "cofnęła się" o 5° w kier. Zachodnim.

A wszystkie te rewelacje i wiele innych informacji z zakresu wiedzy matematyczno-astronomicznej pozostawionej przez Atlantów, Egipcjanie umieścili podobno w słynnym LABIRYNCIE, zaginionej budowli, która była magazynem wiedzy i jednocześnie gigantycznym obserwatorium astronomicznym. Autor wspominanej przeze mnie książki umiejscowił LABIRYNT w miejscowości Hawara niedaleko oazy El Fajum. Z opisów archeologów wynika, że jest potężny kompleks budynków w prostokącie 176,6m x 148m i przylegającej piramidy o podstawie 300 000 stóp kwadratowych i zawiera 3024 komnaty.

I znowu suma cyfr daje nam liczbę PEŁNI : 3024 = 3+2+4 = 9

WSZYSTKO CO JEST CAŁKOWITE, SKOŃCZONE I PEŁNE MA U EGIPCJAN, KTÓRZY SĄ SPADKOBIERCAMI WIEDZY ATLANTÓW, KOD LICZBOWY 9.

Resztki PIRAMIDY usytuowanej przy zasypanej głęboko budowli LABIRYNTU, z którego ledwie wystawały nad ziemię czubki kolumn ( w czasie gdy autor książki opisywał swoje poszukiwania, Labiryntu jeszcze nie odkopano, choć próbował to zrobić archeolog Richard Lepsius w 1843 roku) -zgodne są z pozycją gwiazdy ALDEBARAN w konstelacji BYKA.

A LABIRYNT jest usytuowany zgodnie z gwiazdozbiorem HIADY, na który składa się 12 jasnych gwiazd i wiele mniejszych. Astronomowie nazywają HIADY labiryntem gwiazd..

I tu 2 ciekawostki:

1. ok. 5 miesięcy temu, w sierpniu 2003r, miałam bardzo wyraźny sen o tym, że na Ziemię prosto z nieba, wolniutko ale bez żadnych spadochronów, schodzi "desant" młodych ludzi w liczbie ok. kilkudziesięciu osób. Spływali z nieba wolno i bezpiecznie bez żadnego sprzętu. Usłyszałam BARDZO WYRAźNIE SŁOWO HIADY. Zaraz po tym się przebudziłam. Może przybyli teraz na naszą planetę w jakimś celuż Może pomogą odkryć tajemnice Labiryntuż

2. Z gwiazdy ALDEBARANA, w okresie tuż przed powstaniem III Rzeszy, grupa osób o zacięciu ezoterycznym w Niemczech, odbierała channelingi na temat sposobu budowania spodków latających o napędzie antygrawitacyjnym (UFO) oraz o informacje o planie powstania Nowej Rasy i Nowego Państwa działającego na nowych zasadach opartych o genetyczną czystość rasy. Inspirowani tymi przekazami uczestnicy tajnych spotkań channelingowych powołali z czasem stowarzyszenie Thule i Vrill. Było to zalążkiem późniejszego NSDAP i potem jak wiemy z historii, państwa III Rzeszy.

Czasem , gdy o tym myślę zastanawiam się, czy twórcy III Rzeszy ( Hitler i jego kompania) zastosowali się dokładnie do wskazówek przychodzących z Aldebaranaż Czy może raczej przemanipulowali je na swój sposób, by z wiedzy i koncepcji uporządkowanego świata jaka do nich dotarła stamtąd, stworzyć własną wizję władzy nad światem rządzonym przez rasę nadludziż I być może dlatego ta ich skażona pychą, manipulacją i okrucieństwem koncepcja Nowego Świata, nie mogła przetrwać.

W datach odkrytych prze naukę można odnaleźć oprócz kodu 9 i kodu 5, również kod 7 i 12.

Kod 9 - to całość, pełny cykl od początku do końca, zakończenie.

Kod 5 - to przebudzenie, zmiana, eksplozja twórczości i kreatywności, wyzwolenie.

Kod 7 - to liczba mistyczna występująca w religiach. Wyznacza schemat-zasadę: 7 czakr, 7 sakramentów, 7 grzechów głównych, 7 cykli rozwoju, itd. Introwertyczna i samotna, oznacza duchowość i zdolności paranormalne połączone z logiką, inteligencją i wiedzą. Może łatwo przeobrazić się w zamkniętą i zadufaną w sobie strukturę, odizolowaną od reszty "gorszego" świata.

Kod 12 - powstały np. z dodania kodu 5 i 7 (7 czakramów budujących człowieka i 5 budujących jego duszę= 12 wszystkich czakr);. 12 znaków zodiaku, 12 miesięcy, 12 godzin, CAŁOŚĆ< PEŁNIA< HARMONIA< PEŁNY OBIEG WSZYSTKICH CYKLI.

Specjalnym programem komputerowym obliczono datę słynnej katastrofy sprzed prawie12 tys. lat, gdy zginęła Atlantyda: czyli 27.07.9792r p.n.e.

Suma cyfr całej daty wynosi 7.

Może to oznaczać, iż przesilenie nastąpiło nie tylko na Słońcu, na niebie i na Ziemi, powodując kataklizmy - ale było to zgodne z zakończeniem 7 -mego CYKLU ROZWOJU CYWILIZACJI ATLANTYDY. Było to nieuchronne, niezależne od poziomu rozwoju ich cywilizacji zakończenie egzystencji, przewidziane już dawno w kosmicznym ruchu planet i gwiazd. Ale też ta liczba mówi, że prawdopodobnie Atlanci zachłysnęli się swoją ogromną wiedzą. Odizolowani od reszty "gorszego" świata, zapatrzeni w swoje możliwości intelektualne i paranormalne, które pozwoliły im stworzyć najbardziej rozwiniętą cywilizację ludzkości - musieli skończyć pod lodami Antarktydy, ponieważ złamali jakieś ważne Boskie Prawa. Czyli na koniec 7-ego cyklu zrealizowali /negatywny aspekt 7-mki (odwrotny, ujemny ruch VENUSż)

Może gdyby połączyli ogromną wiedzę i technologię z pokorą i miłością do bliźniego, gdyby rozwinęli czakrę serca, to nie doszłoby do katastrofyż Lub może zagłada nie byłaby tak totalnaż Może Boska Siła Miłości zmieniłaby ruch planetż Cała ich wiedza i niezwykła technologia nie pomogły im, by uratować Atlantydę. Udało im się uratować jedynie niewielką liczbę ludzi, którzy byli kopalnią wiedzy dla przyszłych pokoleń oraz zalążkiem różnych cywilizacji, tym razem już rozproszonych po świecie.

Czuję i słyszę gdzieś w głębi swojej duszy, że MIŁOŚĆ jest nie tylko najwyższą wartością we Wszechświecie, ale też jest ENERGIĄ, która chroni, przenosi góry, potrafi powstrzymać niebezpieczeństwo, odwrócić zły los, ZMIENIĆ PRZEZNACZENIE, ZMIENIĆ KARMĘ. A co za tym idzie, to właśnie ENERGIA MIŁOŚCI jest w stanie powstrzymać nawet największe kataklizmy lub znacznie złagodzić ich skutki. Ma wpływ na to, co dzieje się na Ziemi i na to co dzieje się na Niebie.

Ta właśnie informacja będzie miała odniesienie do roku 2012, ale wyjaśnię to później.

A teraz zaczyna się właściwa historia kodu 5-tki.

Żeby obliczyć okres lat pomiędzy ostatnim kataklizmem z roku 9792 p.n.e. , gdy konstelacja ORIONA ułożyła się w szczególny sposób, a identycznym ułożeniem ORIONA jakie wystąpi i było przewidywane przez Egipcjan i Majów w roku 2012 n.e., należy odjąć:

rok 9792 p.n.e.

- rok 2012 n.e.

--------------------

= cykl wynosi 11 804 lata = 14 = 5

Hm.... nie ma tutaj słynnej 9-tki zwykle wyznaczającej kod pełnego cyklu od jego początku do jego końca / od powstania, do upadku - by znowu powstać i się narodzićż

Jest za to 5-tka, wyznaczająca DOKŁADNIE środek takiego cyklu!

Rok 2012 również ma kod 5

I powstaje tu jakby NOWA ZASADA

Inna od tej, wg. której odwzorowane było, że każdy cykl od kataklizmu do kataklizmu ma mieć kod 9 i daty/ czyli suma lat, w których one się wydarzyły też miałaby mieć kod 9.

Popatrzmy kolejno na kody dat wyznaczających kolejne przebiegunowania Ziemi obliczone komputerowo przez naukowców:

35 712 p.n.e. - wyliczone, ale hipotetyczne powstanie Atlantydy = 9

29 808 p.n.e. - kataklizm, odwrócenie biegunów = 9

(Venus nie robiła pętli nad Orionem)

21 312 p.n.e. - kataklizm, odwrócenie biegunów = 9

(Venus nie robiła pętli nad Orionem, Ziemia obraca się o 72° w zodiaku w ciągu pół godziny! zagłada 72%)

9792 p.n.e. - kataklizm, odwrócenie biegunów = 9

(Venus zrobiła pętlę nad Orionem, zagłada prawie 100%)

2012 n.e. - kolejna data końca cyklu, obliczona przez Egipcjan i Majów jako koniec ery

tym razem = 5

A teraz porównajmy długość w latach cykli pomiędzy poszczególnymi przebiegunowaniami:

* pomiędzy rokiem 35 712, a rokiem 29 808 p.n.e. jest różnica 5904 lat co daje kod 9

*pomiędzy rokiem 29 808, a rokiem 21 312 p.n.e. jest różnica 8496 lat co daje

kod 9

* pomiędzy rokiem 21 312, a rokiem 9792 p.n.e. jest różnica 11 520 lat co daje

kod 9

i jeszcze ciekawostka: odejmując od długości lat cyklu, na którego zakończenie zatopiona została Atlantyda 11 520, datę/rok w którym została zatopiona 9792, otrzymujemy liczbę 3024 czyli liczbę komnat w LABIRYNCIE, gdzie Egipcjanie potomkowie Atlantów schowali wiedzę matematyczno-astronomiczną i liczba ta daje sumę: kod 9.

RAZEM suma lat: 5904 + 8496 + 11 520 = 25 920 = cały cykl precesji = początek i koniec cywilizacji Atlantydy = kod 9

Różnica pomiędzy rokiem 35 712p.n.e. - początkiem Atlantydy, a rokiem 9792 p.n.e. końcem Atlantydy, również = 25 920 = kod 9

* ale już pomiędzy rokiem 9792 p.n.e. a rokiem 2012 n.e. jest 11 804 lat co daje kod 5

i różnica pomiędzy ilością lat ostatniego cyklu do roku 2012 czyli 11 804, a ilością lat przedostatniego cyklu do roku 9792, czyli 11 520 wynosi 284 = kod 5

11 804

- 11 520

------------

= 284 = kod 5

 

natomiast ponownie porównując jeszcze wcześniejsze cykle różnica lat znowu wynosi 9: pomiędzy 11 520

- 8 496

-------------

= 3 024 = 9

pomiędzy 8 496

- 5 904

------------

= 2592 = 9

dla przypomnienia pomiędzy 11 804

- 11 520 (dwa ostatnie cykle)

-----------------------------------

= 284 = 5

Ciekawe byłoby obliczyć jaka liczba wyznacza proporcje wzrastania długości poszczególnych cykli (ilości lat). To może być bardzo ciekawa informacja, ponieważ dzięki niej będzie można obliczyć wiele dat początków i końców przyszłych cykli. Uniknąć katastrof, przygotować się na zmiany. Oczywiście dotyczy to przyszłych pokoleń, naszych dzieci, wnuków i prawnuków.

Ale to pozostawiam już naukowcom i programom komputerowym.

Wracając do kodów numerologicznych cykli naszej planety.

Jak to jest, że ilość lat ostatniego cyklu i data jego zakończenia ma KOD 5ż

Jak to się ma do zasady, że ilość lat wszystkich poszczególnych cykli precesji, całej precesji i poszczególnych dat przebiegunowania ( czyli globalnych kataklizmów) dotąd wynosiła 9żżż

A teraz, choć położenie Oriona i inne znaki wskazują na kolejny dzień całkowitej zagłady, końca cyklu, KOŃCA ŚWIATA w roku 2012 - ma on zupełnie inny KOD!!!

KOD 5 ma inne znaczenie niż KOD 9. On nie wyznacza całkowitego końca cyklu związanego ze zniszczeniem planety i zaczynaniem od nowa.

On mówi o PRZEBUDZENIU, o WYZWOLENIU, o ekspansji TWÓRCZOŚCI I KREATYWNOŚCI. Mówi o RUCHU i o TWÓRCZYM ŻYCIU.

Co się w takim razie wydarzy w roku 2012ż

Jakie znaczenie będzie to miało dla ludzkościż

Co się zakończy, a co się zacznież

Takie i wiele innych pytań czeka na odpowiedź.

Ale z kodów numerologicznych wynika, że rok 2012 na pewno

NIE BĘDZIE KOŃCEM ŚWIATA.

Natomiast używając zasady kodów numerologicznych można obliczyć datę, gdy zakończy się pełny cykl liczbą 9, czyli następny koniec świata.

W roku 2012 n.e. jest połowa pełnego cyklu "początku i końca" czyli 9-tki, bo ma on kod 5.

Jeśli to jest połowa cyklu, to kiedy będzie KONIECż

Przydałyby się kody matematyczne wyznaczające wzrastanie wg. jakiejś tajemniczej proporcji liczby lat w każdym kolejnym cyklu pomiędzy jednym końcem, a drugim. Pomiędzy zmianami biegunów.

Te odległości czasowe wzrastają następująco:

5904 lat do roku 29 808 cały cykl kod 9

8496 lat do roku 21 312 cały cykl kod 9

różnica w długości tych dwóch cykli = 2592 = 9

11 520 lat do roku 9792 cały cykl kod 9

różnica w długości dwóch kolejnych cykli = 3024 = 9

11 804 lat do roku 2012 połowa cyklu kod 5

różnica w długości dwóch kolejnych cykli = 284 = 5

żeby obliczyć, kiedy świat się skończy, trzeba wyznaczyć taką liczbę lat, która będzie większa od 11 804 i da w sumie kod 9. I jeszcze musiałoby to pokrywać się ze zmianą biegunowości Ziemi, wyznaczoną przez cykliczne procesy kosmiczne.

Za ile lat kolejny KONIEC ŚWIATA???

Może ktoś to obliczy?

ZAGADKA WIELKIEJ PIRAMIDY.

"Czas jest bezwzględnym władcą wszystkich rzeczy, a jednak piramidy nigdy mi się nie poddadzą."

Chyba nie ma osoby na świecie, która nigdy by nie słyszała o piramidzie Cheopsa. Ten obiekt, uznany za jeden z siedmiu cudów świta, możemy zaliczyć do najbardziej tajemniczych budowli na Ziemi. W skład kompleksu w Gizie wchodzą trzy piramidy. Najbardziej znaną, największą i oczywiście najstarszą jest piramida Cheopsa, pozostałe to piramida Chefrena i piramida Mykerinosa. Cóż możemy powiedzieć o władcy, domniemanym zleceniodawcy tego ogromnego przedsięwzięcia. Faraon Chufu (Khufu), zwany również (po grecku) Cheopsem, rządził Egiptem ok. 4500 lat temu. Władzę sprawował przez 24 lata. Znalezione materiały zawierają niewiele informacji o Egipcie tego okresu.

Wiele faktów przemawia za hipotezą głoszącą, iż piramida powstała jeszcze przed panowaniem tego władcy, pochodzi ona z zupełnie innej epoki. Nawet egiptolodzy nie potwierdzają informacji, jakoby powstała ona dokładnie za panowania faraona IV dynastii. Na jakiej więc podstawie uznaje się, że jest to piramida Cheopsaż Otóż, nie ma konkretnych dowodów. W całej piramidzie nie znaleziono żadnych hieroglifów. Jest to dziwne, bo chyba faraon, który postawił tak wielką budowle, chciałby uwiecznić swoje imię dla potomnych.

Historia z piramidą Cheopsa opiera się na odkryciu dokonanym w 1837 r. przez Howarda Vysea. W piramidzie znalazł kartusze z wypisanym imieniem "Chufu". Świadczyłoby to, że piramidę zbudowano za panowania Cheopsa, lecz gdyby dokładniej przyjrzeć się dowodom... Napis ten został prawdopodobnie sfałszowany przez samego Vysea, pragnącego rozgłosu. Stwierdzono, że napis zawiera znaki, które za panowania tego faraona jeszcze nie istniały. Drugim dowodem na fałszerstwo napisu jest błąd ortograficzny. Przy malowaniu go fałszerzom za wzór posłużyła książka pt. "Materia hieroglyphica" Johna Gardnera Wilkinsonam, którzy nie wiedzieli, że w podręczniku imię Chufu jest napisane z błędem. Powstanie napisu w trakcie budowy piramidy było fizycznie niemożliwe. "Komory odciążające" zostały otwarte dopiero, gdy odkrywcy posłużyli się materiałem wybuchowym. Napis mógł zatem powstać jedynie po otwarciu tego pomieszczenia.

Istnieje jeszcze jeden dowód przemawiający za inną datą powstania piramidy. W roku 1850 Jean-Pierre Mariette wykopał w pobliżu piramidy stellę, pobudowaną dla uczczenia prac nad świątynią Izydy. Z umieszczonego na niej tekstu możemy dowiedzieć się, że piramida już stała, podczas gdy Cheops budował ową świątynię "...wzniósł on dom Izydy, Pani piramidy, obok domu Sfinksa". Obala to jednocześnie mit, jakoby Sfinks przedstawiał oblicze faraona. W takim razie nie wiemy kto, kiedy i w jakim celu stworzył tę konstrukcję.

Piramidy były grobowcami władców lub ludzi niezwykle zamożnych. Kompleks w Gizie stanowi wyjątek. Owszem, we wszystkich piramidach znajdowały się sarkofagi, lecz zawsze były puste i zaplombowane. (Jeżeli przyjmiemy, że zostały złupione przez rabusiów, to dlaczego zastały zaplombowaneż) Nie znaleziono ani ciała faraona, ani niczego co wskazywałoby, iż budowla ta miałaby służyć kiedykolwiek za grobowiec.

Można zwrócić uwagę na samą konstrukcję piramidy. Największą i najdoskonalszą pod każdym względem jest piramida Cheopsa. Czy następne nie powinny być lepsze od pierwowzoruż Może piramida ta nie jest wytworem pracy rąk ludzkich, a pozostałe są jedynie próbami naśladowania niedoścignionychż

Budowa....

Przeglądając zapiski z okresu starożytnego Egiptu, nie znajdziemy dokumentów opisujących pracę nad takim obiektem, a przecież tak wielkie przedsięwzięcie powinno być opisane. Jedyne wzmianki to zapiski Heroda. W 450 roku p.n.e. podróżował on po Egipcie, wypytują kapłanów o tajemnicę skrywaną przez wielką piramidę. Według nich, piramida powstała ok. 4500 roku p.n.e., pracę budowlane trwały 20 lat, a uczestniczyło w nich ponad 100 tys. niewolników. Dane te w późniejszym okresie powielane były przez kolejnych historyków.

Dla odwzorowania rozmachu budowli można podać ilość materiału zużytego w pierwszych osiemdziesięciu latach IV dynastii. Ilość budulca przeznaczonego na różne budowle wyniosła ok. 8 974 000 mkw. Na ten wynik składa się zbudowanie piramid: Snorfu, Cheopsa, Mykerinosa, Chefrena. W ciągu 80 lat wymierzono, wycięto ze skał, oszlifowano, przetransportowano i ustawiono ponad 12 066 000 kamiennych bloków, a dzienna średnia to 413. Do tego dochodzi ustawienie ich na odpowiednim miejscu, nawet na wysokości przekraczającej 100 m. Warto przy tym wspomnieć, że średnia waga takiego kamienia wynosi (według obliczeń Chantala Cinquina i Jeana Suchy'ego) od 172 do 390 ton, a nie - jak podawali egiptolodzy - do 15 ton.

Co dokładnie wiemy o piramidzie.

Piramida jest pięciokątem regularnym z jednym wyciętym fragmentem. Piątka jest uważana za świętą (magiczną) liczbę (budowa pentagramu oparta jest na pięciokącie), nie tylko w starożytnych krajach śródziemnomorskich. W komorze królewskiej znajduje się pusty sarkofag o wymiarach 10,5 m długości, 5 m szerokości i 5,5 m wysokości. Komora przyozdobiona jest przez 100 dokładnie doszlifowanych granitowych bloków. Zarówno płyty sufitowe, jak i ściany są idealnie wypolerowane, w przeciwieństwie do podłogi, która jest pofałdowana i chropowata. Nie wiadomo jaką funkcję spełniała ta niedokładność, lecz z pewnością była zaplanowana przez budowniczych. Nie jest jasny sposób, w jaki sarkofag znalazł się wewnątrz komnaty, wszystkie odkryte przejścia są zbyt wąskie, aby można było go w to miejsce przetransportować.

Piramida jest ustawiona dokładnie według osi północ-południe. Odchylenie od strony północnej wynosi 2'28" na północny-zachód, a od strony południowej 1'57" na południowy-zachód. Jest to uważane przez niektórych za błąd (przypadek), lecz wziąwszy pod uwagę dryf kontynentów, możemy stwierdzić, że pomyłka ta praktycznie nie istnieje. Odległość piramidy od bieguna południowego równa jest odległości do środka Ziemi oraz odległości od bieguna do środka Ziemi. Konstrukcja ta, podobnie jak wiele innych megalitycznych budowli, stoi niemal dokładnie na trzydziestym równoleżniku. Południk przebiegający przez piramidę jest najdłuższym biegnącym przez ląd, dzieli on jednocześnie morza i kontynenty na dwie równe części. Wielka Piramida zlokalizowana jest w centrum (kontynentalnym) masy lądu stałego Ziemi. Jeżeli weźmiemy pod uwagę usytuowanie pozostałych piramid z kompleksu w Gizie, dostrzeżemy następujące matematyczne zbieżności. Wierzchołki trzech piramid tworzą Trójkąt Pitagorejski, którego stosunek boków wynosi 3:4:5. Trójkąt Pitagorejski występuje wtedy, gdy weźmiemy pod uwagę południk przechodzący przez środek piramidy Cheopsa, równoleżnik przechodzący przez piramidę Mykerinosa oraz połączymy wierzchołki tych piramid linią prostą. Stosunek długości i objętości piramidy odpowiada stosunkowi promienia do powierzchni koła.

Do ciekawostek należy zaliczyć również fakt, iż obiekt ten od końca lutego do połowy października nie rzuca w południe żadnego cienia. Interesującym problemem jest także to, że cała piramida w ciągu 5000 lat osiadła ok. 0,0115 m. Do dzisiaj najnowsze budowle mają tendencję do osiadania w ciągu 200 lat ok. 0,12 m. Kąt pochylenia ścian bocznych piramidy względem podłoża wynosi dokładnie 51 stopni 17 minut. Taka geometria sprawia, że raz w ciągu doby, wraz z ruchem obrotowym Ziemi, jedna ze ścian piramidy ustawia się niemal prostopadle do płaszczyzny ekliptyki, w której krążą wszystkie planety Układu Słonecznego. Płaszczyzna ta jest równoległa do linii łączącej Słońce z potężnym źródłem promieniowania, jakie odkryto w centrum naszej galaktyki. Podsumowując wszystkie fakty, raz na dobę ściana południowa piramidy całą swą powierzchnią zbiera promieniowanie płynące do nas z głębin wszechświata.

Mit a rzeczywistość.

Wokół piramidy krąży wiele bezpodstawnych teorii oraz fałszywych faktów. Nie jest prawdą stwierdzenie, że kąty piramidy dzielą deltę Nilu na dwie równe części, ani to, że jest ona zegarem słonecznym, pokazującym pory i długość roku. Istnieją też inne naciągane dowody. Niewątpliwym fałszem jest fakt, iż długość boku podstawy wynosi 365,342 łokci egipskich i jest równa liczbie dni roku słonecznego w tropikach (miara łokci egipskich została wymyślona na potrzeby potwierdzenia tej teorii). Do ciekawszych spostrzeżeń należą niewątpliwie odkrycia Ericha von Danikena, związane z wymiarami i ciężarem niektórych części piramidy. Owszem, wysokość piramidy podniesiona do dziesiątej potęgi jest równa średniej odległości Ziemi od Słońca, jak również to, że masa sarkofagu podniesiona do piętnastej potęgi jest równa masie Ziemi. Jest to jednak czysta numerologia oparta na przypadku, mająca na celu prawdopodobnie zwiększenie popularności Danikena.

wróć

Milczące kamienie.

Nie wiadomo kiedy powstała, nie wiadomo jak długo będzie jeszcze stać. Zagadka piramidy do tej pory nie została rozwiązana. Tylko piasek i kamienie są niemymi świadkami procesu powstania i historii tego obiektu. Dzięki nowoczesnej technice można ustalić, że puste przestrzenie wewnątrz piramidy stanowią 3-15% objętości. Obecnie człowiek spenetrował ok. 1% tejże objętości. Może te puste przestrzenie są kluczem do rozwiązania zagadki powstania oraz przeznaczenia Wielkiej Piramidy. Technika nie stoi w miejscu, miejmy nadzieję, iż w niedalekiej przyszłości człowiekowi uda się rozwiązać tajemnicę tego cudu świata. Zachęcam wszystkich Czytelników do zapoznania się z publikacjami, na podstawie których napisałem ten tekst (może choć w części rozwieją one wasze pytania).

W oparciu o:
Arnold Mostowicz "Zagadka Wielkiej Piramidy"
Jerzy M. Łatak "Tajemnice Piramidy Cheopsa"


http://web.mit.edu/course/21/21w765j/www/Project_One/egypt/ehab/ehab-idx.html
http://www.greenepa.net/~wgsd/Egypt.html
http://tajemnicepiramid.w.interia.pl/dane.htm


chwilowy THE END.....
szczególne pozdrowienia dla osób, które wkręciły się w dyskusję...
hotbrain

Pozycjonowanie stron

Z odczytów sejsmicznych urządzeń pomiarowych rozmieszczonych w różnych miejscach na naszej planecie wynika, że wnętrze Ziemi (tj. jądro) staje się coraz bardziej aktywne. Szczególny wzrost aktywności obserwuje się w sferze jej magnetyzmu - tutaj coraz częściej dochodzi do lokalnych odchyleń.
W ciągu ostatnich kilku miesięcy na naszej planecie doszło do trzech najpotężnych trzęsień ziemii - biorąc za okres odniesienia ostatnie 200lat. Znajdujące się w oceanach wulkany podniosły się w ostatnich trzech latach o 88%. Ilość trzęsień ziemii wzrostła w tym samym okresie o 62%. Nie jest to więc zbyt satysfakcjonujący obraz rzeczywistości, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę dość realną przepowiednię dotyczącą zmiany biegunowości Ziemii w grudniu 2012 roku.
21 grudzień 2012 roku - koniec świata?
21 grudnia 2012 roku o godzinie 11:11 GMT ma dojść do zimowego przesilenia. Jest to dzień, w którym Słońce znajduje się w zenicie w najdalej na południe wysuniętej szerokości geograficznej. Nic nie byłoby dziwnego (do przesilenia dochodzi dwa razy w roku - letnie i zimowe), gdyby nie fakt, że dzień ten jest ostatnim w kalendarzu Majów. Nasz Układ Słoneczny ma wejść w tym dniu w tzw. równik Drogi Mlecznej (Galactic Equator), gdzie występuje niesamowite oddziaływanie pola magnetycznego. Wywoła to zmianę biegunowości naszej planety, co może pociągnąć za sobą katastrofalne skutki dla życia na Ziemi. "Pole magnetyczne Ziemi, podobnie jak pole Słońca, co jakiś czas zmienia biegunowość. Z prac paleomagnetycznych wynika, że w okresie zmiany najpierw przez około 10 000 lat zmniejsza się natężenie pola dipolowego, następnie odbywa się nagła zmiana polarności biegunów i ponowny powolny wzrost natężenia (Carrigan i Gubbins 1979). Jedno z wielu takich zjawisk nastąpiło 66,5 mln roku temu (Harrison i inni, 1979) - na granicy kredy i trzeciorzędu - poprzedzone wyjątkowo długim (ok. 20 mln lat) okresem pola jednokierunkowego." - dr Kazimierz Borkowski.

sss

Web Analytics